Piotr Zimnicki w II numerze „Zadrugi” tak określił ideologię grupy: „Jeżeli możemy mówić o różnych wzorach kulturalnych, różnych typach kulturalnych, właściwych dla różnych narodów, dla odrębnych kulturalnie grup społecznych, to dlatego, że typ kulturalny wyodrębnionej grupy społecznej narodu, powstaje pod działaniem jemu tylko właściwych tradycyjnych treści duchowych, które w narodzie poprzez pokolenia zachowują swoje trwanie, znajdując siedlisko we wspomnianych na wstępie instytucjach społecznych, a mianowicie w panującym systemie religijnym, moralności, obyczajowości, zwyczajach, wychowaniu, tradycjach historycznych, kulturze narodowej itd., itd. Ogół tych tradycyjnych treści duchowych stanowi ideologię grupy”.

Interesuje nas zagadnienie: w jaki sposób treści tradycyjne, zorganizowane w pewną konstelację, przechodzą z pokolenia na pokolenie? Należy bowiem odróżnić same treści tradycyjne, ujęte w pewien system od mechanizmu, który je przekazuje. Otóż mechanizm przekazywania ideologii grupy rozkłada się na czynniki natury duchowej i materialnej. Czynnikami natury duchowej będą: religia i kościół, idee i systemy wychowawcze, świadomość narodowa, język i literatura oraz prawo. Czynnikami natury materialnej dzięki którym dana ideologia grupy przechodzi z pokolenia na pokolenie: rasa, stosunki geograficzne i gospodarstwo.

Rozpatrzmy najpierw tak zwane czynniki natury duchowej. A więc religia i kościół. Zorganizowanie postawy metafizycznej człowieka wobec bytu zostało w Polsce dokonane na stosunkowo młodym kulturalnie i cywilizacyjnie Narodzie Polskim. Postawy religijne zostały zaszczepione na młodym Narodzie Polskim w czystej formie „rzymskiej” i naród, który nie zdążył się jeszcze rozwinąć według własnych norm został spętany ideologią przybyłą z zewnątrz, która jakby pancerzem niezmiennych wierzeń i pojęć okuła duszę polską. Nieraz pisaliśmy już w „Zadrudze” o wpływie kościoła na duchowość Narodu. Poprzez personalizm jednostki Polska doszła w polityce do bieguna atomistycznego, do zupełnego rozbicia Narodu na jednostki w myśl przysłowia: „każdy sobie rzepkę skrobie”. Polska „złota wolność” i „liberum veto” są szczytem i najdoskonalszym wyrazem systemu, który rozbił społeczeństwo na niczym niezwiązane atomy.

Wpływ Kościoła na gospodarstwo był niemniej olbrzymi. Wola wegetacji objawiła się systemem tak apoteozowanym przez Św. Tomasza z Akwinu. Rozbiciem systemu gospodarczego na szereg drobnych chcących być samowystarczalnymi gospodarstw. Rezultat – położenie gospodarcze Polski w chwili obecnej.

Kościół w Polsce systematyczne ogarniał wszystko, bo Naród Polski był tak ubogi, że sam z siebie nie był w stanie nic stworzyć. Opanowanie szkolnictwa wszystkich szczebli, co jest chyba faktem historycznie zupełnie dowiedzionym, pozwoliło ugruntować swoje idee poprzez kształtowanie młodego pokolenia. Kształtując duszę polskich młodych pokoleń idących poprzez wieki jedno za drugim, Kościół stworzył w Polsce stan rzeczy, gdzie nie mogła powstać żadna myśl polityczna, społeczna, gospodarcza lub kulturalna poza nawiasem Kościoła. W szkołach mieszczących się przy klasztorach kształtowano duszę przodowników Narodu – szlachty polskiej, z ambon pouczano chłopów zaprowadzając system pokory, rezygnacji, cierpiętnictwa i ciemnoty. Opieka społeczna była całkowicie zdana na łaskę kleru. Szpitale w średniowieczu - to klasztory. Przytułki dla sierot, dla ubogich i dzieci to też klasztory. Państwo zupełnie nie interesowało się dolą swoich obywateli.

Kwestia sprawiedliwości społecznej w byłej Polsce to system feudalny, który Kościół bardzo popierał. Tylko w Polsce Kościół sprzągł swe działanie ze szlachtą, gdy w innych krajach Kościół kierował królami. W Polsce Kościół działając poprzez szlachtę, a więc decentralistycznie, znakomicie znakomicie utrwalił system feudalny. I kiedy u innych narodów, posyłając króla na szafot rewolucja kończyła z systemem feudalnym, w Polsce do takiego zakończenia dojść nie mogło. Nie można przecież całej warstwy narodu – szlachty posłać na gilotynę i właściwie w Polsce nie było żadnej warstwy społecznej, którą można by uważać za „nosiciela” idei rewolucyjnych. Nie mogła nią przecież być przyuczona przez długie wieki do cierpiętnictwa, pokory i rezygnacji – warstwa chłopska, istotny rdzeń narodu. Szlachta przez długie wieki była wbijana w pychę stanową (wbrew wszelkim założeniom Kościoła), gdyż w interesie Kościoła leżało rozbudowanie silnej warstwy szlacheckiej. Nieświadomie prawdopodobnie, dzięki wypychaniu naprzód szlachty wyniszczono mieszczaństwo i chłopów dając podbudowę ideologiczną systemowi feudalnemu. Pokora i rezygnacja była cnotą. Daje temu wyraz Jan Mosdorf w swojej książce „Wczoraj i jutro” str. 154, I t.

„Ponieważ protestantyzm stawał się coraz bardziej ideologią potężniejącego mieszczaństwa, zmaterializowanego, wypowiadającego całą swą treść duchową w życiu gospodarczym – kontrreformacja siłą reakcji odwracała dusze od świata doczesnego, mnożyła klasztory i dewocję, wyłączała ze społeczeństwa znaczną ilość sił ludzkich. Poziom moralny nie podniósł się przez to (duchowieństwo zakonne i świeckie nie dawało na ogół Polakom XVIII wieku przykładów budujących) ale utrwaliła się pogarda do zajęć miejskich i wrogi stosunek do mieszczaństwa. Co gorsze, mając na względzie wyłącznie niemal walkę z protestantyzmem, kontrreformacja polska licytowała się z nim w popularności między masą szlachecką, schlebiała świadomie jej poglądom. Już Skardze zabronili przełożeni drugiego wydania „Kazania o monarchii” z czasem zaniechało duchowieństwo zupełnie budzenia sumień. Wychowanie jezuickie rozdymało do potwornych rozmiarów pychę młodzieży szlacheckiej, pogardę mieszczan i ciemiężenie chłopów, którym prałat natomiast wbijał w głowę posłuszeństwo i bierne uleganie losowi. Jeżeli gdzie odpowiadało prawdzie żydowskie szyderstwo Marxa „Religia to opium dla ludu”, to w Polsce XVIII w., Polsce, w której większość dzieci chłopskich umierała, a ludność między XVI a XVIII wiekiem zmniejszyła się o 1/3 nie tylko z powodu wojen – w Polsce, której wsie wysysane były z wszelkich soków żywotnych przez dziedziców i Żyda”... Chyba nie trzeba nadmieniać, że p. Jan Mosdorf jest pisarzem katolickim.

Z innych czynników duchowych składających się na mechanizm trwania ideologii grupy należy wymienić świadomość narodową – pod świadomością narodową rozumiemy wyobrażenie bytu narodu w umysłach jego członków (obywateli). Na świadomość narodową składa się wyobrażenie o przeszłości narodu, teraźniejszości i zadaniach na przyszłość, wyobrażenie cech własnego narodu, (ludzie, ziemia, kraj, język instytucje); oraz wyobrażenie odrębności od innych narodów. Ze świadomości narodowej wyrasta poczucie dumy i misji dziejowej. Niestety w Polsce istnieje fenomen historyczny. Poczucie misji dziejowej własnego narodu rysuje się jako realizacja ideałów katolickich. Np. utarte ogólne pojęcie, że naród istnieje po to aby jednostka mogła osiągnąć ideał katolicki tj. doskonalić się.

Stąd w Polsce obserwujemy zjawisko rzadkie w świecie – nacjonalizm katolicki.

Z innych czynników psychicznych, konserwujących ideologię grupy, należy wymienić język polski. Struktura języka odznacza się bogactwem wyrazów dotyczących personalizmu, a więc bogactwo określeń stanów uczuciowych. Natomiast określenia dotyczące świata rzeczy, a więc rzeczowniki i określenia stosunków między rzeczami są bardzo ubogie. Język polski odznacza się małą giętkością, wybitną niezdolnością do tworzenia nowych wyrazów, dla określenia nowych treści i pojęć, w przeciwieństwie do języka niemieckiego i angielskiego. Literatura odbija przejścia poszczególnych jednostek i grup społecznych, ale literatura poza tym jest formą która kształtuje idące nowe pokolenia. Otóż literatura polska, odbijać może tylko przeżycia wybitnie personalistyczne gdyż katolicyzm przez wieki kształtował młode pokolenia, które mogły wyrażać tylko pojęcia katolickie. Literatura piękna mogła się w Polsce wspaniale rozwinąć, gdyż dotyczy ona świata pojęć personalistycznych, świata uczuć. Literatura dotycząca opisu świata pojęć, nie mająca nic wspólnego z uczuciami, np. literatura socjalna, naukowa jest w Polsce bardzo uboga.

Tak więc w Polsce literatura jako środek wychowawczy odgrywa rolę wybitnie konserwującą światopogląd katolicki.

W mechanizmie przenoszenia ideologii grupy odegrał nie małą rolę system prawny w Polsce. Tu należy odróżnić dwa problemy: 1) w jaki sposób światopogląd katolicki stopniowo ogarniał państwo i 2) w jaki sposób działał, gdy już tel cel osiągnął?

Do okresu wojen kozackich tj. do połowy XVII wieku formy polityczne państwowe były stare, pochodziły z poprzednich epok. Po wojnach kozackich, po tym olbrzymim wstrząsie formy prawno-polityczne podgryzione od wewnątrz runęły, a na ich miejsce wypłynęły kształty z głębokich pokładów duszy zbiorowej, urobiony w ciągu 2-3 generacji przez kościół i wykrystalizowały się w formach personalizmu katolickiego, które wyznaczyły epokę saską. Tak więc kościół posługując się szlachtą, jako swoim narzędziem stopniowo ogarniał życie duchowe narodu polskiego, opłacając się szlachcie hojnie. Ślady tego istnieją do dzisiaj jako tak zwany przez ś.p. Sołtysiaka i Myczkę „konserwatyzm społeczny”. Epoka saska była najczystszym wyrazem tego światopoglądu, a „złota wolność”, gdy się ten światopogląd ustalił, stała się formą, do której wlewało się ciasto kroczących pokoleń. Jakże zjadliwym błędem jest tłumaczenie przyczyn upadku Polski „Złotą wolnością”. Zwalcza się „Złotą Wolność”, a nie zwalcza się przyczyn, które ją stworzyły. Nie byłoby upadku Polski, gdyby istniała inna ideologia grupy u Polaków epoki saskiej. W tym zagmatwaniu rozumowym, w tym braniu skutków za przyczynę idzie się tak daleko, że obecnie, kiedy nie ma „Złotej Wolności”, kiedy istnieją rządy silnej ręki, a mimo to Polska posuwa się po linii degradacji na dół (patrz art. Inż. L.Z. w 3-im numerze „Zadrugi”) nie przestaje istnieć mniemanie, że przyczyną upadku Polski była „Złota Wolność”. Rząd silnej ręki odczuwa silny napór sił wewnętrznych, które myśmy nazwali ciągiem harmonicznym, a który to napór ciągnie Polskę nieuchronnie w dół. Napór tych warunków pod wpływem wysiłków „państwowców” powinien zginąć. Jeżeli nie ginie, to tylko dlatego, że walczy się stale z końcowymi skutkami, a nie z właściwą przyczyną.

 

Czynniki materialne konserwujące mechanizm ideologii grupy.
Czynnikom materialnym, a więc granicom państwa polskiego, rasie, gospodarstwu, przypisuje się największą rolę w upadku Polski. Tymczasem faktycznie czynniki te odegrały rolę najmniejszą, gdyż zostały one zniekształcone po wpływem czynników duchowych. Rasa ludności polskiej jest prawie analogiczną do rasy ludności niemieckiej. Mimo to przypisuje się w Polsce „rasie polskiej” wyjątkową łagodność, uległość, personifikacją której byli „Piast i Rzepicha”. Tymczasem badacze niemieccy, na podstawie starych swych kronik, twierdzą, że Słowianie byli dzielnymi wojownikami i żeglarzami, że byli znani w dzisiejszej Szwecji, Norwegii ze swych łupieżczych wypraw. Otóż to podłoże ludności, pełnej dynamiki ekspansywnej, zostało skaleczone poprzez rozszerzenie ideologii obcej. Elementy ekspansji dynamicznej stłumiono. Tylko co pewien czas następuje ślepy wyraz buntu, co wyjaśnia artykuł p. Jana Stachniuka pt. „Rytm buntu pokoleń.”

Czynniki geograficzne w Polsce są takie same jak i innych narodów Europy Środkowej, usposabiających do zajęć rolniczych, spokojnych „hreczkosiejów”. Tymczasem, powinniśmy tak jak i inne narody Europy Środkowej wyrwać się z tego „hreczkosiejstwa” i stać się narodem przemysłowym. Wyrwanie się warunków rolniczych wymagałoby całkowitego przełomu psychicznego. A jak już powtarzaliśmy, baczny strażnik aby do tego nie doszło.

Gospodarstwo. Jakimi są podmioty działające, a więc ludzie – takim też jest gospodarstwo XVI wieku. Gospodarstwo polskie było w stanie kwitnącym, po wojnach kozackich zostało ono zupełnie zniszczone. Odbudowało się, jak wszystko w Polsce według norm katolickich, które w gospodarstwie wyrażają się zupełnym rozbiciem systemu gospodarczego na poszczególne dowolne gospodarstwa indywidualne z tendencją do samowystarczalności (Tomizm). Gospodarcze położenie Polski staraliśmy się już nie raz naświetlić.

Tak więc reasumując wywody stwierdzamy, że czynniki natury psychicznej (religia, idee i systemy wychowawcze, świadomość narodowa, język i literatura, prawo i rząd) oraz czynniki natury materialnej (rasa, warunki geograficzne, gospodarstwo) wszystko to razem przyczynia się znakomicie jako mechanizm do trwania wszechpotężnego światopoglądu – "Polaka-Katolika”. Ileż trudu potrzeba, aby rozdzielić te dwa pojęcia, żyjące w tej dziwacznej symbiozie, a doprowadzające Polskę do zniszczenia!



Dr. Włodzimierz Słoncewicz. (właściwie: dr Sabina Różycka)

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος