Gdybyśmy każdy artykuł w „Zadrudze” rozpoczynali od wskazania na wagę i doniosłość wpływu jaki ma ideologia grupy na tok stawania się rzeczywistości narodu w warunkach historycznych to i bodaj wtedy czytelnik nie miałby prawa obwiniać nas o zbyt uporczywe powtarzanie się i przesadę w traktowaniu tego problemu. Tak ważny on jest, a tak ogólnie u nas niedoceniany.

Ideologia grupy jest tym motorem duchowym, który wypełniając duszę zbiorową narodu przekształca formy i treść jego bytowania wg właściwych sobie wzorców-ideałów. Warunki geopolityczne, cechy rasowe stanowią właściwie jedynie tło i materiał surowy, żywy zaś rytm historyczny narodu powstaje pod decydującym oddziaływaniem postaw duchowych, ożywiającym przeciętną społeczną. Marksistowska koncepcja materializmu dziejowego w sposób niefrasobliwy odwróciła sprawę. Nie determinizm rozwoju ekonomicznego stwarza życie duchowe, kulturę, ale odwrotnie: wartości duchowej natury człowieka stanowią zasadniczy motor rozwoju historycznego narodu, a więc i jego gospodarstwa. Jest niewątpliwym, że warunki ekonomiczne z kolei potężnie oddziałują na inne dziedziny życia grupy społecznej, lecz to są skutki wtórne. „Dwom wielkimi czynnikami kształtującymi dzieje świata były religia i życie gospodarcze... Religijne motywy mają większą intensywność niż ekonomiczne” (1

„Znakomity socjolog Max Weber w gruntownych analizach dowiódł olbrzymiego wpływu jaki wywiera religia na kształtowanie się psychologii gospodarczej narodów... Kapitalizm jako kategoria dziejowa, która przeorała życie ludzkości, jest niewątpliwie dzieckiem protestantyzmu... który poprzez ascetyczne pojmowanie życia, wskazuje drogę do zbawienia we wzmożonej pracy, mogącej się wyrazić w skutecznym powołaniu zawodowym... Dlatego... Kapitalizm był ustrojem, wyrosłym na trzonie duchowym narodów anglosaskich” (2.

Potężny prąd duchowy wynikający z Odrodzenia i Reformacji stał się siłą, która pchnęła rozwój Europy na nowe tory. Kapitalizm w gospodarstwie, liberalizm w polityce i indywidualizm w kulturze to tylko wyrazy na oznaczenie nowych form i nowych treści życia zbiorowego, wyrosłych w Zachodniej Europie na gruncie dogłębnych przemian duchowych, uwieńczonych Wielką Rewolucją. Tak w Zachodniej Europie! A w Polsce? Jakże odmiennym nurtem potoczyła się nasza historia. Słabiutkie refleksy rewolucyjnych wstrząsów w postaci płytkiego nowinkarstwa w niczym nie osłabiły właściwego Polsce nurtu kulturalnego, który znalazłszy swe źródło w katolicyzmie zestalił się już do przełomu XVI wieku na tyle, że od tego czasu w sposób gwałtowny niemal poczyna przekształcać całokształt polskiego życia na swoją modłę.

Ideologie grupy, mając już swoje naturalne siedlisko – naród, poczyna swą skuteczną pracę. Przedmioty jej oddziaływania to przede wszystkim polityka i gospodarstwo. To też kierownicze zasady i tendencje tych dziedzin można wydedukować z zasad panującego systemu światopoglądowego, wnikliwa zaś obserwacja zachodzących zjawisk w konkretnych warunkach przy uwzględnieniu przypadkowych odchyleń da nam ich potwierdzenie.

Taką metodą posługując się, w dwóch poprzednich numerach „Zadrugi” Jan Stachniuk ustalił zasady kierujące rozwojem gospodarstwa polskiego. Wychodząc z praprzyczyny – zasadniczych cech charakteru narodowego polskiego, a w szczególności od postawy duchowej przeciętnej społecznej wobec zjawisk gospodarczych nazwanej „wola minimum egzystencji” śledzimy rozwój polskiego gospodarstwa, jak poprzez szereg ogniw ewoluuje ku biegunowi tomistycznemu. Biegun tomistyczny to ideał gospodarstwa polskiego w świetle polskiej ideologii grupy.

Autor posłuży się podobną metodą, przy czym temat artykułu zostanie wyczerpany w trzech częściach. W części pierwszej, przyjąwszy jako dane zasady polskiej ideologii grupy będziemy usiłowali wydedukować z nich z kolei zasady, wg których winna się ukształtować organizacja społeczno-polityczna narodu, by jej ostateczny obraz stanowił jak najpełniejszą harmonię z postawami duchowymi przeciętnej społecznej, tą ideologią ożywionej. Część druga artykułu poświęcona będzie epoce saskiej, okresowi naszej historii, w którym ideał społeczno-polityczny uprzednio przedstawiony został dotychczas najpełniej zrealizowany. Na koniec, będziemy starali się udowodnić, że w okresie niepodległego państwa (od r. 1918) wystąpiła nader wyraźna tendencja rozwojowa, wskazująca na to, że „recydywa saska” obejmuje, poza gospodarstwem, również dziedzinę polityczną życia polskiego.

 

***

 

Najbardziej fundamentalnym założeniem panującego w Polsce światopoglądu jest personalizm katolicki. (patrz art. pt. „Zasadnicza antynomia dziejów Polski – Nr 1 „Zadrugi”). Włączenie tego zasadniczego elementu do systemu duchowego przeciętnej społecznej, że postawa typowego Polaka wobec wszelkich zjawisk zorganizowanego życia społecznego nacechowana jest nadrzędną pozycją jednostki. Prymat jednostki wobec grupy – narodu znajduje uzasadnienie w przeświadczeniu, że człowiek, ściślej dusza ludzka, będąca odbiciem Boga stanowi najwyższą w skali przyrodzonej i nadprzyrodzonej wartość. W tej zasadnie dogmatycznej znajduje źródło również postulat miłości i sprawiedliwości, sprowadzający się jednak w konkretnych warunkach jedynie do roli nakazu moralnego.

Celem ostatecznym człowieka w świetle zasad katolicyzmu jest zbawienie wieczne. Temu celowi wszystko w życiu doczesnym winno być podporządkowane. O zbawieniu decyduje ostatecznie sama jednostka w tym znaczeniu, że bez jej udziału, bez czynnej z jej strony woli nie może osiągnąć zbawienia. Jednostka sama obiera sobie drogę do zbawienia. Powyższe kanony dogmatyczne katolicyzmu stanowią dalsze uzasadnienie zasady prymatu jednostki, a jednocześnie z nich logicznie wynika postulat wolności, w blasku której jednostka obdarzona przez Boga wolną wolą ma dążyć do jedynego celu. Zasada wolności jednostki stanowić musi fundament wszelkiej organizacji społecznej, a więc i państwa, skoro chcemy by organizacja ta realizowała pełną harmonię z wyżej wyliczonymi zasadami światopoglądowymi.

Zasady wyżej wytłuszczone wytyczają ogromny zakres swobody jednostki po to, by ta w sposób najskuteczniejszy osiągnąć mogła cel ostateczny – zbawienie, to zaś człowiek osiąga drogą pracy wewnętrznej na d sobą. Kontemplacja jest najskuteczniejszą drogą do zbawienia duszy. Oddawanie się sprawom doczesnym nie powinno wykraczać ponad konieczności życiowe.

System duchowy człowieka, wsparty o prawdy katolicyzmu sprawia, że organizacja społeczna jest właściwie dlań zbędną. Społeczeństwo złożone z takich jednostek nie potrzebuje właściwie żadnej organizacji – w sensie pozytywnym. Jedność, jaką reprezentuje naród rozbija się na atomy, gdyż każdy człowiek – atom cel ostateczny życia doczesnego osiąga sam, we własnym niejako zakresie. Założenia personalistyczne sprowadzają w naturalny sposób atomizację społeczeństwa, tzn. stan przeciwny jedności, choć nie wykluczający „jednakowości”. Przy czym w tym ostatnim wypadku zachodzi przerażające „równianie w dół”. Pozwalam sobie zwrócić na ten moment uwagę Pana Eug. Myczki, który polemizując z „Zadrugą”, stwierdził w „Kulturze”, że właśnie katolicyzm stwarza jedność.

 

***

 

Wypada z kolei zastanowić się nad formą idealnego ustroju społecznego, ustroju, który swą konstrukcją wspierał się o wskazane wyżej elementy katolickiego światopoglądu społecznego, jednoznacznego od kilku stuleci z takimże światopoglądem polskim, co należy mieć na uwadze.

Przez idealny rozwój społeczny rozumiemy w tym wypadku taki ustrój, który stanowi pełną harmonię z postawami duchowymi przeciętnej społecznej i ku któremu jednocześnie, jako ku biegunowi zmierza ewolucja form społecznych wskutek naturalnego oddziaływania systemu duchowego, składającego się na ideologię grupy.

Od strony ekonomicznej problem ten został już omówiony w poprzednich numerach „Zadrugi”., przypominamy tutaj tylko, że ideałem ustroju gospodarczego w świetle polskiej ideologii grupy jest „biegun tomistyczny” opracowany teoretycznie przez Św. Tomasza z Akwinu i Encykliki papieskie. (oczywiście w innym świetle aniżeli czyni to „Zadruga”, która usiłuje pokazać drugą stronę medalu).

„Cel społeczeństwa winien być ten sam co jednostki” (3 - pisze Św. Tomasz.

„Natura nie stworzyła społeczeństwa po to, aby człowieka uczynić jego poddanym, lecz po to, aby człowiek znalazł w nim i przez nie środki, zdolne do zapewnienia mu osiągnięcia swego celu(4 - pisze papież Leon XIII.

Zaś „cel człowieka w istocie, jego cel pełny nie zasadza się jedynie na używaniu dóbr ziemskich, ale w pierwszym rzędzie na osiągnięciu żywota wiecznego poza grobem” (5

Jeżeli przyjmiemy skromnie, że państwo jest organizacją grupy społecznej, mającą na celu zaspokojenie politycznych potrzeb swoich obywateli, to w świetle wyżej przytoczonych autorytatywnych cytat łatwo pojmiemy mizerniutką rolę państwa skoro ono obejmuje obywateli wychowanych i przepojonych systemem duchowym, wspartym o „wieczne” i „niewzruszalne” prawdy katolickie.

Państwo nabiera charakteru „stróża nocnego”, czuwa jedynie nad bezpieczeństwem i wymierza sprawiedliwość w stosunkach między obywatelami, no i reprezentuje obywateli względnie siebie w stosunkach ich z innymi państwami.

Jasnym jest, że dla organizacji społecznej obejmującej dobrych katolików forma ustrojowa jest właściwie obojętna. Czy to będzie monarchia, czy demokracja, czy nawet „rządy elity” to zawsze rola państwa ograniczona zostanie właściwym nurtem społecznym, bezwładnym a leniwym, którego najszczytniejsze potrzeby i pragnienia w decydującej mierze zaspokajane są poza wszelką organizacją, wyłączając oczywiście potrzeby religijne i kościół.

Pierwiastkowym elementem grupy społecznej jest zawsze jednostka z jej profilem duchowym. Jej żywotność, odczuwane pragnienia, zachowanie się, praca barwią obraz życia grupy, nadając właściwy koloryt wszystkim dziedzinom tego życia – polityce, gospodarstwu, sztuce.

By pojąć profil duchowy typowego Polaka należy uwzględnić wszystkie elementy kręgu kulturalnego, w atmosferze i pod naciskiem którego jest on stworzony. Znamy już mechanizm polskiej ideologii grupy wspartej o fundamentalne zasady światopoglądowe katolicyzmu. Elementów tych nie można rozpatrywać oddzielnie jeden od drugiego. Istotnym bowiem jest ich wzajemne na siebie oddziaływanie. Jeden na drugi zachodzi; jeden w połączeniu z drugim nabiera dopiero właściwego znaczenia. Postulat wolności dopiero w połączeniu z ideałem kontemplatywnym daje ten prawdziwy stop miernoty – człowieka w którym stłamszone zostały wszelkie impulsy dynamiczne, twórcze, człowieka zaskorupiałego w duchowej otoczce swej własnej persony, a jednocześnie... wolnego (!) Takim samym paradoksem socjalnym staje się zasada prymatu jednostki, w kontemplacji upatrującej najskuteczniejsza drogę do swoich przeznaczeń. Obraz społeczeństwa, któremu właściwy wyraz nadaje ogół jednostek, tak duchowo umeblowanych rysuje się nam wyraźnie jako agregat – suma podobnych do siebie ale funkcjonalnie nie powiązanych, niezależnych od siebie atomów. Biegun atomistyczny staje się ostatecznym etapem, ku któremu dążyć będzie naturalny rozwój życia zbiorowego narodu i jego form ustrojowych, (epoka saska).

Atomizacja społeczeństwa, obwarowana postulatem wolności i zasadą prymatu jednostki rzutowana na ekran życia politycznego daje stan anarchii. Tu należy mieć na uwadze, że anarchia ta nie jest wcale groźna, jakby to się na pozór zdawało. Już wyżej wzmiankowaliśmy, że nurt życia społecznego wskutek oddziaływania polskiej ideologii grupy, jest bezwładny i leniwy. Tam gdzie nie ma (w wymiarach społecznych oczywiście) burzliwych namiętności, powikłanych i sprzecznych dążeń, prężności, tam anarchia, pojęta jako brak oddziaływania zorganizowanej władzy państwowej, potopu krwi nie wywoła – przeciwnie zaś, gdy władza państwowa poważy się pobudzić do wytężonego „życia”, poruszyć zastałe formy, zażądać w imię nierysującego się „Ad oculos” interesu, jakichś ofiar z wegetatywnych skłonności masy – spotyka się z gwałtowną reakcją lub... trafia w próżnię. Zakres możliwości stosowania polityki państwowej ograniczony zostaje w końcu instytucjami prawnymi, które w imię swoich ideałów naród potrafi „wyszantażować” od władzy państwowej, o ile znajduje się wobec niej w antagonizmie, lub które sam powoła, gdy władzę ma w swych rękach. (historia swobód szlacheckich i „liberum veto”).

Państwo pojęte jako organ polityczny narodu dla dysponowania istniejącymi w ramach organizacji społecznej zasobami energii potencjalnej przestaje w istocie istnieć. W atmosferze zaś, swoiście pojętej przez przeciętną społeczną, wolności, „wolna inicjatywa” nie wyzwala oczywiście żadnych mocy. Automatyzm powolnej ewolucji pod naciskiem ideologii grupy spycha całokształt życia społecznego do prymitywu, który stabilizuje się koło bieguna tomistycznego w dziedzinie gospodarstwa i demografii, zaś koło bieguna atomistycznego, jeżeli idzie o strukturę społeczno-polityczną.

Trudno ustalić jaka forma ustroju państwowego odpowiada najbardziej biegunowi atomistycznemu. O zaistnieniu takiej lub innej może zadecydować przypadek, a może nawet... moda. W epoce saskiej, pełną niemal harmonię stwarzała monarchia. Że nie absolutna – rozumiemy to dobrze. Obecna chwila przemawia za demokracją, rządami ludu.

Istotny i trwały będzie tylko stosunek z jakim muszą pozostawać do siebie bezwładna masa społeczna z jednej strony a jej organ – państwo z drugiej, by panowała między tymi dwoma elementami harmonia. (Harmonię zakładamy dlatego, bo chodzi nam przecież o ustalenie ustroju idealnego, tzn. takiego, który by najbardziej odpowiadał biegunowi tomistycznemu). Otóż stosunek ten przy dowolnej formie ustrojowej zawsze wyrazi się w braku powiązania tych elementów (wg prawideł logiki nie ma więc stosunku, - jest „niestosunek”). Między górą władzy, a dołem masy społecznej istniała będzie przepaść. Władza nie może się społeczeństwu „naprzykrzać”, gdyż inaczej stanie się, w najlepszym wypadku niepopularna czy „antypatyczna”, co znowu trudno jest zawsze tłumaczyć okresem podlegania obcej państwowości, jak się to nagminnie u nas czyni.

Rytm polskiego życia społecznego wykreśla dość ściśle pozytywny zasięg władzy państwa. Zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom, w dość wąskim zresztą znaczeniu tego wyrazu tudzież wymiar sprawiedliwości oto rola państwa, słuszna i zgodna z tendencjami wyrastającymi z dołu.

Takie zarysowanie roli państwa jest ostatecznym ogniwem logicznego łańcucha, który autor dedukował z bezspornego już chyba, śmiem twierdzić, dla czytelników „Zadrugi” założenia, jakim jest polska ideologia grupy, czy inaczej – polski charakter narodowy. Na dowód, że wynik otrzymany pokrywa się z rzeczywistością przytaczamy następujące słowa prof. W. Lutosławskiego, który uważany jest ogólnie za jednego z wybitnych publicystów katolickich, przez co daje rękojmię znakomitej znajomości właściwych tendencji społeczeństwa polskiego. Pisze więc prof. Lutosławski: „Państwo nie może rościć pretensji do większej władzy, niż ta, która zabezpiecza mienie i życie obywateli, oraz sprawiedliwość w ich wzajemnych stosunkach i stosunkach państwa z ościennymi państwami.

„Wzmaganie się władzy państwa ponad te naturalne granice, tłumi najwyższe dążenia człowieka, mianowicie jego aspiracje religijne, naukowe i artystyczne”. (cytat z art. na temat „Katolicyzm i totalizm”, zamieszczonego w „Czasie” z dnia 28.XI.37 r.).

W zakończeniu pragniemy zwrócić uwagę czytelnika na jeden bardzo ważny moment. Tendencji rozwojowych, które usiłowaliśmy odtworzyć w oparciu o zasadnicze elementy polskiej ideologii grupy, jak również obrazu bieguna atomistycznego, skądinąd wzbudzającego w nas odrazę, nie należy traktować jako coś, co jest nieprawidłowe. Nie należy stawiać hipotezy błędu, by wytłumaczyć zanikanie nowocześnie pojętej władzy państwa w miarę zbliżania się ewolucji form życia zbiorowego do bieguna atomistycznego. „Złota wolność” epoki saskiej nie jest wcale błędem. Przeciwnie. Jest to coś zupełnie naturalnego. Tak jak belka drzewa rzucona do wody wypłynie zawsze na wierzch, w tak samo naturalny sposób „złota wolność”, umiejscowiona zrazu w duchowych pokładach duszy zbiorowej, wypłynęła szeroko na powierzchnię nurtu społecznego.
(Dalszy ciąg nastąpi)

(Radzimy tu Czytelnikom przypomnieć sobie z poprzedniego numeru „Zadrugi” felietonik pt. „Katzenjamer” - przyp. red.)

 

Piotr Zimnicki. (właściwie: Stanisław Grzanka)

 

(1 Alfred Marshall: „Zasady ekonomiki” str. 1.
(2 Jan Stachniuk: „Heroiczna wspólnota narodu” str. 218 i 265.
(3 Cytaty wzięte z art. prof. Józefa Rousseau w nr 35 „Przeglądu Katolickiego”.
(4 jw.
(5 jw.

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος