UBODZY DUCHEM

„Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest Królestwo Niebieskie”. Czytając codzienną prasę, a w szczególności wzmianki i artykuły o „Zadrudze”, ma się wrażenie, iż w myśl zacytowanej zasady ewangelicznej, niebo wkrótce stanie się asylum polskiego dziennikarstwa. Bo rzeczywiście... ubodzy duchem.

Ukazanie się drugiego numeru naszego pisma, wywołało duży oddźwięk, gdyż fabrykanci opinii publicznej, zagrzani do boju przez K.A.P. Ruszyli z rykiem na „Zadrugę”. Nie atakowano nas bynajmniej od strony ideowej. Te rzeczy są bowiem dla analfabetów , piszących w gazetach, niezrozumiałe. Zresztą jak widać z prasowych enuncjacji niewielu było takich, którzy „Zadrugę” przeczytali, a jeszcze mniej tych, którzy zrozumieli. W tym stanie rzeczy codzienna prasa streściła swe zarzuty przeciw nam w kilku fragmentach. Najważniejsze z nich to, że:
1) „Zadruga” jest pismem młodzieży sanacyjnej
2) „Zadruga” - to poganie, którzy chcą czcić Światowida, tudzież innych pomniejszych bożków.
3) „Zadruga” - to wyznawcy Rosenberga.
4) „Zadruga” - to nowa intryga, starych, zgranych sanatorów.

Oczywiście, by polemizować z tego rodzaju zarzutami musielibyśmy założyć pismo humorystyczne, względnie w ogóle nie odpowiadać, tak jak nikt nie odpowiada ulicznikowi, wypisującemu na parkanie rożne słówka. Musimy jednak, niestety trochę miejsca i czasu poświęcić sprawie zasadniczej, gdyż jej ustosunkowanie się do „Zadrugi” jest jednym z fragmentów, wkraczających w dziedzinę patologii, fragmentów, które tym niemniej interesują nas, gdyż są potwierdzeniem niektórych naszych tez.

Dla wyjaśnienia czytelników podajemy jednak, że do grupy naszej należą w olbrzymiej większości ludzie w najczynniejszym wieku, tj. po trzydziestce, a więc ruch nasz nie jest, tym bardziej, że wszystkie „ruchu młodzieżowe” w Polsce są tylko odłamami względnie filiami starych partii. 

Co do zarzutu „sanacyjności”, to jest on tym bardziej śmieszny, że w „Zadrudze skupiają się często w dużej mierze działacze dawnego Obozu Wielkiej Polski.

 

JEDNOLITY ATAK

Nie o to jednak idzie. Prasa codzienna dostarczyła nam mimo woli dowodu prawdy na to, że polską opinią rządzi obca siła, na której komendę odzywają się lub milczą ci, których nazywa się wyrazicielami tej opinii. Zastanawiająco jednolity był atak na „Zadrugę”, zastanawiająco tych samych oszczerstw i inwektyw używają ludzie, którzy między sobą toczą zaciekłą walkę o wpływy. Zgodny chór „polskich” dzienników uzupełniali Żydzi. Żydowska „Opinia” zamieściła nawet pouczenie dla wyznawców ideologii „katolicko-narodowej”:

„Wiatr z zachodu – pisze „Opinia” - przynosi coraz to nowe ziarna hitlerowskiej ideologii. Padają one na podatną glebę nadwiślańską, gdzie wydają dziwaczne owoce. Takim owocem, o specyficznie słowiańskim posmaku jest czasopismo „Zadruga” organ polskiego... neopogaństwa. Zgrupowani w tej „Zadrudze” młodzieniaszkowie przejęli się zapewne rosenbergowskim poglądem o rozkładowym wpływie chrystianizmu w ogólności a katolicyzmu w szczególności na siłę i ducha narodu. Będziemy więc wkrótce czytać modlitwy do Peruna i Światowida.

Jest to objaw śmieszny dla nas ale smutny... dla kogoś innego. Dla tych mianowicie, którzy nie pojmują, że każdy antysemityzm prowadzi nieuchronnie do … „Los-von-Rom-Bewegung”, że walka z tzw. duchem żydowskim stanowi podcinanie pnia, z którego wyrastają zarówno chrystianizm i judaizm. Niechaj się nie dziwią później pewne sfery nieoczekiwanym konsekwencjom propagandy nienawiści, skoro na czele kampanii przeciw „duchowi żydowskiemu”, którego najdoskonalszym wyrazem jest wszak - Biblia, stoi wysoki dostojnik hierarchii kościelnej w Polsce i skoro dwa duchowni nie wahają się wszcząć publicznej dyskusji na temat... żydowskiego pochodzenia Chrystusa. Z tego posiewu powstają później - „Zadrugi”. Miarą dezorientacji opinii publicznej w Polsce jest fakt, że duchowe przywództwo tego ruchu przypisywano... b. min. Matuszewskiemu.”

Na froncie walki z nacjonalizmem polskim, spotkała się zatem „Polonia” i „Nowa Prawda”, „Słowo Pomorskie” i „Gwiazdka Cieszyńska” z żydowską „Opinią”. Rozumiemy doskonale niepokoje Żydów, rozumiemy także powody złości pism uchodzących za narodowe. Całe szczęście, że ani dla Żydów, ani dla obywateli rzymskich „Zadrugi” nie wydajemy. Do Polaków trafimy mimo wszystko co się o nas pisze. Co zaś do „zarzutów” wymyślonych w K.A.P. i za biurkami redakcji „Opinii”, „Naszego Przeglądu”, „Głosu Narodu” i innych „Nowych Prawd” możemy wyjaśnić, że: nie mieliśmy i nie mamy, z żadną sektą religijną, z sanacją, ani z Rosenbergiem, Światowidem, Perkunem i płk. Matuszewskim nic wspólnego. Wszelkie próby zrobienia z nas sekty nie powiodą się, jak nie powiedzie się próba zmieszania nas z sanacją. A co do pogaństwa, to jeżeli pod tym określeniem ktoś rozumie uznanie swego narodu za cel najwyższy i jedyny to w takim razie, owszem, jesteśmy takimi poganami.

 

NIE BARDZO PROSTO Z MOSTU

Do rzędu głosów prasy codziennej zaliczyć musimy notatkę z „Prosto z Mostu”. Niestety w „Prosto z Mostu” w porę jeszcze nie zdecydowali i zastanowili nad tym, że nie warto zadzierać z pewnymi kołami. Dlatego też zabezpieczono się przed dyskusją z nami w sposób, powiedzmy, dość prostacki.

Początkowo „Prosto z Mostu” zaofiarowało się przystąpić do dyskusji z nami pod warunkiem sprecyzowania, że nasza ideologia nie kryje w sobie ludendorfskiego nawrotu do pogaństwa oraz, że nasza krytyka odnosi się do pewnych przejawów poreformacyjnego załamania się katolicyzmu, a nie do katolicyzmu w ogóle. Co do warunku pierwszego, to oświadczyliśmy wyraźnie, że „Prosto z Mostu” w tym wypadku uległo sugestiom prasy codziennej, która wiadomo na jakiej podstawie przyczepiła do nas „ludendorfskie pogaństwo”. Drugi warunek uznaliśmy, nie za warunek, ale za temat do dyskusji, gdyż czujemy się w zupełności na siłach by właśnie na ten temat dyskutować. „Prosto z Mostu uciekło od tej dyskusji, wykręcając się notatką, naprawdę oryginalną:

„Drugi numer miesięcznika Pana Jana Stachniuka „Zadruga”, wyraźniej już odsłania cele i zadania nowego pisma. Pismo to używające w nagłówku tytułu „Pismo Nacjonalistów Polskich” angażuje się przede wszystkim w walkę z katolicyzmem. Spełnia więc rolę podwójnie szkodliwą: walcząc z katolicyzmem w epoce jego twórczego dynamizowania się i łącząc tę walkę z przyznawaniem się do nacjonalizmu, co znów przeciwnikom nacjonalizmu znakomicie ułatwia snucie fałszywych dotąd na gruncie polskim analogii z pogańskim hitleryzmem.

Metody polemiczne „Zadrugi” budzą nie mniej poważne zastrzeżenia. Podjętą przez nasze pismo i przez p. Eugeniusza Myczkę próbę lojalnej i uczciwej dyskusji z tezami zadrugistów, otrąbiają oni jako swój „znaczny sukces”, ba, jako dokonany rzekomo przez pierwszy numer „Zadrugi” - wyłom w opinii katolickiej” (!) W tych warunkach oczywiście dyskusja jest i bezcelowa i niemożliwa. Na poziomie demagogii wiecowej dyskutować nie sposób”.

Oczywiście, że po takiej notatce nie mamy z kim i o czym dyskutować, ale w każdym razie pozostał w nas niesmak i powiedzmy otwarcie, rozczarowanie.

Tak, Panowie, aby z nami dyskutować trzeba mieć trochę odwagi. Nie trzeba stroić się w piórka niezależności i udawać, że chciałoby się coś w Polsce zmienić. Więcej będą was cenić jeżeli powiecie, iż chcecie bronić starego ładu i w tym Wam będzie do twarzy. Ale to tego też trzeba mieć trochę odwagi. A Wy ani tak, ani nie. Dla tego też miejsca dla Was zabraknie, albo co najwyżej będziecie tubą, przez którą kto inny krzyczy co mu się podoba. To bardzo smutna rola.

 

NAPRZÓD TREŚĆ – PO TYM FORMA

Zupełnie inaczej czyta się głos „Kuźnicy”, organu grupy ideowej, której jednym z przywódców jest b. kurator Z.N.P. p. Paweł Musioł. „Kuźnica” nie podziela naszego stanowiska, ale usiłuje mu jednocześnie przedstawić swoje stanowisko. Nie wystarcza jej tak, jak „Prosto z Mostu”, stwierdzenie, że „Zadruga” jest szkodliwa i wymknięcie się chyłkiem od dyskusji. „Kuźnica” pisze:

„W Warszawie pojawił się nowy miesięcznik pt. „Zadruga, pismo nacjonalistów polskich”. Przywódcą tych nacjonalistów jest tęgi teoretyk, autor szeregu prac ideologicznych, z których najwięcej znaną jest „Heroiczna wspólnota narodu”, Jan Stachniuk.

Pismo wywołało żywy oddźwięk w prasie, ze względu na ostre stawianie zagadnień jak i zawartość ideologiczną. „Zadruga” postawiła sobie za cel budowę polskiego nacjonalizmu, wolnego od światopoglądu katolickiego, który zadrugiści uważają za typową postawę narodu polskiego. Katolicyzmowi przypisują naszą bierność narodową. Nic dziwnego, że zagadnienie przezwyciężenia katolicyzmu jest osią wszystkich prawie artykułów w „Zadrudze” więc też wszystkie artykuły są do siebie bliźniaczo podobne.

Walkę z katolickim światopoglądem prowadzą jednakże zadrugiści poważnie. Widać duży wysiłek myśli i rzetelność w stawianiu w rozwiązywaniu zagadnień.

Nasz stosunek do pisma przedstawia się następująco:
1) uważamy, że bierność polska i nieszczęścia narodowe w przeszłości mają swe źródło nie w katolicyzmie, ale w degeneracji ustroju politycznego dawnej Rzeczpospolitej i zwichnięciu równowagi społecznej kosztem miast i chłopstwa na rzecz szlachty (nieliczny stan szlachecki krępował energię mieszczaństwa i dusił chłopstwo), czego skutki polityczne i gospodarcze ciążą na dzisiejszości polskiej;
2) zdaje się, że grupa „Zadrugi” bierze za katolicyzm pewne pochodne jego zjawiska albo po prostu fragmenty, które w oderwaniu od całości albo w zestawieniu z całością nie uprawniają absolutnie do negowania katolicyzmu jako światopoglądu. Dziś katolicyzm odradza się, pełen jest sił i żywotności i wcale nie odwraca oczy narodu od pracy i walki o wielką przyszłość”.

I tu znów „Kuźnica” podobnie jak i inni, którzy widzą widzą zło popełnia zasadniczy błąd. Bierze skutek za przyczynę. Błędy ustrojowe i zwichnięcie równowagi społecznej uważa za przyczynę bierności polskiej. Jest to błąd oczywisty i rażący. Przecież ustrój, czy realizacja ustroju, są to produkty zupełnie określonej grupy, wypływające z światopoglądu tej grupy, którą w danym wypadku jest i był naród polski.

 

(J.Z.).

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος