MOTTO:
Panowie w Ziemiańskich, Szwajcarskiej czy Swann'ie
Nadpolitycy szepczecie tajemnie co dnia
Że wiecie, krzyczycie w krasomówczej wenie
co, kto – to mniejsza, grunt kto stoi za.

 

Pierwsze miejsce poświęcić wypada temu, który o nas najwięcej napisał – p. M.K., tym bardziej, że jest to jeden z czołowych publicystów obozu katolicko-narodowego.

P.M.K. Zajął się „Zadrugą” na łamach pisma, które doszedłszy dwadzieścia pięć lat temu do pewnego punktu rozwoju, gorliwie broni swych ideałów z tamtej epoki, uważając je za wykwit wszystkiego, na co myśl ludzka w Polsce mogła się zdobyć. Pismem tym jest organ „szczerego człowieka”, Kurier Poznański. Oczywiście, jeżeli się zabiera głos na łamach takiego dziennika, nie można się nastroić inaczej, jak tylko tyłem do wielkości, a frontem do spokojnego, codziennego życia P.M.K. - mamy wrażenie – jest też w takiej sytuacji, podobnie zresztą jak i cały szereg jego przyjaciół, których już nie stać na bunt przeciw rzeczywistości, bo są do niej nastawieni o tyle z zastrzeżeniem, o ile na nią wpływu nie mają.

Pisząc w jednym z organów katolicko-narodowych P.M.K. Oczywiście z punktu wyraził przekonanie, że „Zadruga” - to poganie, bo walczą z Kościołem. Że to jacyś zwolennicy bożków i bałwanów, którzy pragną wrócić do najbardziej prymitywnych i dzikich form życia religijnego. Cały wniosek o powrocie do pogaństwa wysuwa p. K.M. Z nazwy, która jest starosłowiańska. Chcielibyśmy pocieszyć trochę, zaniepokojonych tym zwolenników obecnej Polski. Nie jesteśmy wcale poganami, choć to tak wygodnie o nas pisać. Nie wypowiadaliśmy się wcale w sprawach metafizycznych, nie określaliśmy ani słowem naszego stosunku do Boga, więc po cóż nas Panowie w tym wyręczają? 

Natomiast zupełnie wyraźnie określiliśmy nasz stosunek do materii, do świata. I o tym nikt z panów nie wspomina. Nikt się nie zdobył na dyskusję w tych prawach, mających przecież znaczenie, a nawet decydujących o tym, czy Polska będzie pognojem dla innych zdrowych narodów, czy też sama będzie narodem wielkim. Bo przecież objawy bezradności w walce z materią są chyba oznakami słabości i małości duchowej.

A teraz o możnych protektorach i ukrytych a wyraźnych celach. Co do protektorów, to możemy zapewnić, że tak źle nie jest. Nie potrzebujemy ich i nie odczuwamy wcale ich braku, sami jesteśmy swymi protektorami i to zadecyduje o naszej sile. Nam wystarcza zupełnie, że mamy jasno określony światopogląd i że o jego realizację walczymy. Cele oczywiście mamy też zupełnie wyraźne i faktyczne „w danym wypadku – jak Pan pisze – nie mamy do czynienia tylko z grafomańsko - „konsolidacyjnym” popisem kilku ludzi, którzy nie mogą wyżyć się na innym terenie”.

A teraz jeszcze jedno, p. M.K. Pisze o rozpasaniu politycznym i o nas, jako objawie tego rozpasania. To już jest chwyt nie bardzo fair. Trzeba było naprzód przystąpić do rzeczowej dyskusji, a później ewentualnie, jeżeli się tę dyskusję przetrzyma, używać brzydkich określeń. Tak od razu nawymyślać, nawet bez próby wyjaśnienia choćby takiego stosunku Kościoła do masonerii, to tak jakoś nie bardzo. Przecież ostatnio nawet K.A.P. zalecił nie używanie wobec każdego z kim się walczy określenia „mason”. Tym bardziej powinien więc zalecić, ażeby w Polsce nie fabrykowano pogan, jak to z nami ma miejsce.

 

CO INTERESUJE TĘPAKÓW?

Wiele pism powtórzyło za Agencją Agrarną następująca wiadomość: „Pierwszy numer „Zadrugi”, uchodzącej za pismo grupy neopogańskiej w Polsce, wywołał duże zainteresowanie, kto stoi za tym pismem. W kołach poinformowanych krążą pogłoski, jakoby pismo to cieszyło się poparciem jednego z czołowych ekonomistów-publicystów, syna znanego krytyka literackiego. Pismem ma być zainteresowana jedna z sekt oraz jedna z grup politycznych”.

Bardzo ciekawe, że wszyscy interesują się tylko tym kto „stoi za tym pismem”, a nie tym „co stoi” w piśmie. Podkreślamy to, jako jeszcze jeden z charakterystycznych objawów tępoty umysłowej naszej elity. Tępaków interesuje zawsze tylko kto za tym stoi, kto komu daje i ewentualnie, kto od kogo bierze. Wszystko inne jest dla nich abstrakcją, do ich świadomości nie dochodzącą.

 

DO CZEGO DOPROWADZA ANTYSEMITYZM?

Żydy też się interesują „Zadrugą” i uważają ukazywanie się naszego pisma za ostateczny upadek, do którego doprowadza antysemityzm. „Nasz Przegląd” stwierdza bowiem, że: Antysemityzm musi doprowadzić do pogaństwa i, że: Trudno odmówić tym panom (tj. nam- przy. red.) konsekwencji, bo jak precz z Żydami, to już całkiem a la Ludendorf, precz z wszelką religią semicką.

Tymczasem nie jest tak, jak sobie tego Żydy życzą. Do sprawy żydowskiej podchodzimy w zupełnie inny sposób, niż „ruchy antysemickie”, w sposób, który nie doprowadzi wcale do pogaństwa, tylko po prostu do tego, że ani jeden Żyd w Polsce się nie utrzyma. Zresztą piszemy o tym na innym miejscu.

 

NIE DOCZEKAMY SIĘ WYJAŚNIENIA

Przyjaznym głosem (tak przynajmniej to wyczuliśmy), był głos „Polityki” (dawny „Bunt Młodych”). „Polityka” pisze o nas: Pierwszy numer ładnie wydanego pisma zapowiada się interesująco. Brak znanych nazwisk wyrównuje zapał, zacięcie, no i rzetelna praca współpracowników. Termin „Zadrugi” nie jest obcy naszym czytelnikom. Wynalazł go Jan Stachniuk, autor „Heroicznej wspólnoty Narodu”. W numerze omawianym zastanawia notatka o stosunku Kościoła Katolickiego do masonerii. Rewelacyjne wiadomości o kontakcie wybitnego jezuity O. Grubera z masonami, winne być wyjaśnione przez autorytatywne sfery kościelne.

Musimy, niestety, zasmucić redakcję „Polityki”, wiadomościami, jakie do nas doszły. Żadne rewelacyjne wiadomości, nie będą wyjaśniane przez autorytatywne sfery kościelne. Nie będzie również polemiki na temat zgodności katolicyzmu z nacjonalizmem. Postanowiono nabrać wody do ust, zamknąć oczy i nas nie zauważyć. To, że parę pism, jak np. „Mały Dziennik” czy „Głos Narodu” napisały kilka wymysłów, niczego nie dowodzi. Już się zorientowano i więcej, przez dłuższy czas nie będzie się pisać w dziennikach katolickich o Zadrudze itp. zdrożnościach. Nawet ks. Pirożyński głosu nie zabierze.

 

NIE WARUNEK, ALE TEMAT DO DYSKUSJI

„Prosto z Mostu” powitało nas notatką, z której widać, że redaktorzy tego tygodnika zdają sobie sprawę z konieczności przedyskutowania naszych tez i z tego, że niepodobna ich nie wziąć pod uwagę. P. St. Piasecki i jego grupa uważają jednak, że „Zadruga” powinna wyjaśnić i sprecyzować, że:
1) jej ideologia nie kryje w sobie jakiegoś naiwnego ludendorfowskiego nawrotu do pogaństwa,
2) krytyka katolicyzmu odnosi się do pewnych przejawów poreformacyjnego załamania się katolicyzmu, a nie do katolicyzmu w ogóle.

Jeżeli idzie o punkt pierwszy, to uważamy, że redakcja „Prosto z Mostu” uległa nastrojom, wywołanymi notatkami pism codziennych. Sądzimy, że w tej sprawie nic do wyjaśnienia nie ma. Naszą ideologią jest czysty nacjonalizm polski, a nawiązanie do fragmentów przeszłości, lepszej niż saska, chyba nie musi mieć charakteru powrotu kultu Światowida. Z takim samym powodzeniem, z tego co pisaliśmy, można by „wywnioskować”, że chcemy wrócić do prasłowiańskich form produkcji i do mieszkań a la domu w Biskupinie.
Drugi punkt, natomiast jest ważny, ale nie może być warunkiem rozpoczęcia dyskusji, lecz jej tematem.

 

GŁOS SOCJALISTY

Jednym głosem kół lewicy, które jakoś o „Zadrudze” na ogół milczały, jest obszerna recenzja K. Czapińskiego, zamieszczona tylko w prowincjonalnych wydawnictwach „Robotnika”.

Recenzję tę cechuje jakby pewna rezerwa. P. Czapiński pisze m. in.;

Czytamy uważnie artykuł wstępny pt. „Kim jesteśmy?”

„Dusimy się w oparach ubóstwa duchowego i nędzy materialnej. Na widok tego, co nas wokół otacza, upokorzenie targa uczuciem”...

Tak, to jest klucz do zrozumienia psychicznej postawy redakcji. Chodzi jej o brak energii w życiu Polski (zwłaszcza gospodarczym), brak rozmachu, inicjatywy, ekspansji, wytrwałości. „Wegetatywna” psychika społeczeństwa razi „Zadrugę”. Trzeba dać jej anglosaskie „nastawienie”! Trzeba pozbyć się tradycyjnych treści duchowych! Bo inaczej Polska nie wytrzyma rywalizacji z państwami Zachodu! Trzeba zdobyć się na śmiałą teorię rozwoju wewnętrznego Polski! Trzeba stworzyć nowe podstawy kultury polskiej! Stary „klimat” już się nie nadaje! I „Zadruga” przychodzi do najistotniejszego swego wniosku – trzeba wyjść z obrębu kultury katolickiej”.

Dalej przytaczając cytaty z kilku artykułów „Zadrugi” p. Czapiński zgadza się na większość z nich. Kłopocze się tylko o to, czy zlikwidowanie wpływów katolicyzmu na psychikę polską zmieni co w Polsce.

Więc w czym ostatecznie widzą nasi socjaliści przyczyny zła. Zdaje się, że w dalszym ciągu nie wyszli poza dziedzinę walki z sutannami. A więc wolą sutanny, aniżeli nacjonalizm?

W każdym bądź razie trzeba przyznać, że głos p. Czapińskiego był poważny, wymowny i ciekawy.

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος