Prasa codzienna jest zapełniona alarmami, stwierdzającymi niepokojące zjawisko na odcinku stosunków asymilacyjnych w Polsce. Stwierdzono mianowicie, że młode pokolenie niemieckie, zamieszkałe w rejonie Łodzi, a wywodzące się z imigrantów, którzy przed stu i więcej laty osiedlili się na polskiej ziemi, staje się na nowo niemieckie, aczkolwiek ojcowie tego pokolenia uważali się za stuprocentowych Polaków. Mamy więc do czynienia z zjawiskiem niezrozumiałym dla spójności narodu i dla potęgi państwa wielce niebezpiecznym. Jeżeli bowiem jednostki, które urodziły się Polakami, stają się w środowisku polskim i w ramach państwowości polskiej Niemcami, to wówczas o wchłonięciu przez naród mniejszości województw zachodnich, które składają się z urodzonych Niemców, nie może być mowy.

Jeszcze niebezpieczniejsze zjawisko zaobserwowano na Kresach wschodnich. Tam mianowicie urodzeni i pochodzący z dziada pradziada Polacy, ulegają systematycznemu procesowi rusyfikacyjnemu, względnie rutenizacyjnemu. Pozostają jeszcze katolikami, ale jak wiemy katolicyzm z polskością nie ma nic wspólnego. Jednostki przestają czuć i myśleć po polsku. Jeżeli jeszcze proces regermanizacyjny moglibyśmy przypisać wzmożonej propagandzie niemieckiej, to już zjawisko rusyfikacji Polaków na obszarach wschodnich jest procesem samorzutnym.

Na tle powyższych faktów spróbujmy rzucić trochę światła na zagadnienia asymilacyjne w Polsce...

 

CZYM JEST ASYMILACJA
Na wstępie zastanówmy się nad zagadnieniem, czym jest asymilacja w ogóle i jaka asymilacja z punktu widzenia interesów narodu jest dobra, a jaka niedopuszczalna. Grupa społeczna, wyrosła na określonym podłożu biologiczno-genetycznym, składa się z jednostek o podobnych cechach psychicznych. Grupa taka stanowi rasę, która różni się o d ras innych właśnie owymi właściwościami psycho-fizycznymi. W ciągu rozwoju historycznego wytwarzają się pewne grupy należące do tej samej rasy, których najistotniejszą cechą, odróżniającą je od innych grup tej samej rasy jest dorobek kulturalny i narzecze przechodzące czasem w odrębny, aczkolwiek wywodzący się z tego samego pnia język. Tak powstają odrębne grupy narodowościowe z których, o ile wytwarza się poczucie świadomości narodowej, powstaje jednolity naród. Narody wywodzące się z tego samego pnia macierzystego, różnią się między sobą przede wszystkim językiem i przyjętym lub też wytworzonym stylem kultury. W tych warunkach asymilacja jednego narodu przez drugi jest procesem raczej formalnym, jako że przy tym samym typie rasowym zmianie ulega jedynie styl kultury i język. Taka asymilacja jest dla narodu asymilującego nie tylko nieszkodliwa, lecz ze wszech miar pożądana.

Proces asymilacyjny postępuje znacznie trudniej, gdy jednostka asymilowana należy wprawdzie do tej samej co naród asymilujący rasy, lecz nie wywodzi się z tego samego pnia macierzystego, np. asymilacja Niemców przez naród polski.

 

ASYMILACJA ŻYDÓW JEST SZKODLIWA
Niemożliwą jest natomiast asymilacja jednostki, należącej do innej rasy. Wówczas naród asymilujący przejmuje wszystkie ujemne cechy obcej sobie duchowo rasy, ulegając pełnej atrofii woli twórczości, co w ostatecznym rezultacie powoduje upadek narodu.

W zastosowaniu powyższych rozważań do rzeczywistości polskiej należy wyciągnąć wniosek, że asymilacja wszystkich Słowian, mieszkających w granicach państwa polskiego jest korzystna i jako taka wskazana, asymilacja mniejszości niemieckiej nie jest szkodliwa, ale nie niezbędna, natomiast asymilacja Żydów jest tak dla narodu jak i dla państwa nie tylko szkodliwa, ale zabójcza.

W jakich warunkach zachodzi asymilacja? Nieodzownym warunkiem zaistnienia tego procesu w odniesieniu do większej liczby jednostek, lub też całych grup, jest istnienie przewagi duchowej asymilującego nad asymilowanym, przewagi wyrażającej się w dynamice, atrakcyjności ideałów kulturalno-cywilizacyjnych.

 

DLACZEGO POLSKA NIE ASYMILUJE SWYCH MNIEJSZOŚCI
Zestawienie warunków niezbędnych do wywołania procesów asymilacyjnych z kategoriami duchowymi współczesnych Polaków, tak wszechstronnie naświetlonymi na łamach poprzednich numerów „Zadrugi”, daje odpowiedź na dręczące pytanie, dlaczego Polska nie asymiluje swych mniejszości narodowych, zwłaszcza słowiańskich, a nawet dlaczego procesy asymilacyjne odbywają się w kierunku odwrotnym.

Współczesne życie kulturalne Polski, to skutki działania personalizmu katolickiego, pozbawionego jakiejkolwiek aktywności dziejotwórczej. Prócz cech wegetatywnych, wynikających z katolickiej ideologii grupy, wyznaczającej narodowi polskiemu bezpośrednią drogę do społecznego rozkładu, marazmu i upadku już raz osiągniętego w epoce saskiej, należy zwrócić uwagę na olbrzymią semityzację życia społecznego. Przeszło 50 % polskiej inteligencji, mającej stanowić trzon kulturalno-cywilizacyjny narodu, to pełni, pół lub ćwierć Semici. Pierwiastek judejski, przelany do „elity” narodu polskiego nie tylko w sposób duchowy, lecz również przy pomocy krwi żydowskiej, sprawił, iż polska inteligencja nie przedstawia wartości, która by mogła stanowić siłę atrakcyjną dla innych narodów aryjskich, przeważnie niezsemityzowanych.

 

INTELIGENCJA POLSKA OBCA DLA POLSKIEGO CHŁOPA
Inteligencja polska, będąca produktem atwórczych wartości semickich, jest obca przede wszystkim dla biologicznego trzonu własnego narodu, jest obca chłopu polskiemu. Poza Hiszpanią nie ma chyba żadnego narodu na świecie, gdzie istniałaby tak wielka przepaść pomiędzy poszczególnymi klasami narodu, jak to ma miejsce w Polsce pomiędzy inteligencją a chłopem! Kto zna wieś polską, a w każdym razie ten, kto z niej wyrósł, wie, że chłop nie tylko nie rozumie inteligenta, lecz, że jest jego skrytym, najzaciętszym wrogiem. A czyż nie jest odwrotnie? Czy dla olbrzymiej większości polskich inteligentów chłop nie przedstawia czegoś obcego, niższego, czegoś co jest zaledwie tolerowane? Chłop dla inteligenta jest chamem, barbarzyńcą, niemal zwierzęciem, aczkolwiek żyd, byle był chrzczony, jest pionierem kultury i cywilizacji. Czy ci inteligenci, którzy wyrośli z niwy chłopskiej, nie wstydzą się często swego pochodzenia dlatego, że świat inteligencji, który ich wchłonął, uważa za hańbę pochodzenie chłopskie?

Inteligencja polska nie może stworzyć atrakcyjnej siły kulturalnej dla narodowości słowiańskich, skoro jest obcą dla własnego narodu. Dla kultury polskiej, wzrosłej na personalistyczno-judejskich podstawach, jest obce wszystko to, co posiada aktywność dziejową, co przepojone wolą twórczości jest sprzeczne z ideałem kontemplatywnej wegetacji. Typ kulturalny inteligenta jest wrogi dla wszelkiej twórczej działalności jednostek, wywodzących się z mniejszości narodowych, ziemie polskie zamieszkujących. Wrogość ta jest wzajemna i wyklucza wszelkie procesy asymilacyjne. Istniejąca przepaść pogłębia się coraz bardziej, nie dając żadnej nadziei na ewentualne wyrównanie różnic kulturalnych.

Nie znajdując ujścia dla swej aktywności w ramach polskiej kultury, mniejszości narodowe żyją własnym, odrębnym życiem, stwarzając własne, w oderwaniu od polskości wartości kulturalne i cywilizacyjne. Często zdarza się, że przejawy życia kulturalnego mniejszości posiadają tak dużą siłę atrakcyjną w zestawieniu z trwałym letargiem kultury polskiej, iż jednostki polskie opuszczają szeregi własnego narodu, ulegając asymilacji.

Odbywanie się tego procesu na ziemiach zachodnich mogłoby znaleźć uzasadnienie w olbrzymiej atrakcyjności kultury narodowo-socjalistycznej Niemiec. Fakt, że Polacy stają się Białorusinami lub Ukraińcami, jest miernikiem, jak bardzo polska kultura, reprezentowana przez skołtuniałą i obcą biologicznie inteligencję, nie przedstawia żadnej wartości, jak bardzo została pozbawiona twórczych elementów słowiańskich. A przecież chłop ukraiński czy białoruski jest krew z krwi, kość z kości słowiański, tak, jak chłop polski. Do pełnego między nimi zespolenia stanęły wrogie dla jednych i drugich idee, które w Judei początek wzięły, a które w bezładzie polską kulturę pogrążyły.

 

ZAGADNIENIE MNIEJSZOŚCI NIEROZWIĄZALNE
Z różnych stron słyszy się w Polsce narzekanie na brak skutecznego i jednolitego programu w sprawach mniejszości narodowych, a zwłaszcza w sprawach ukraińskich. Za brak ów potępia się ten ów inny rząd. Nie pomoże tu żaden program. Natomiast każdy plan będzie dobry i skutecznie doprowadzi do celu, jeżeli kultura polska będzie posiadała siłę przyciągania innych, jeżeli będzie potrafiła wciągnąć w orbitę swej wytężonej działalności wszystkie twórcze elementy, wyzwalające się wśród mniejszości narodowych. Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że w obecnym układzie, przy obcym typie kultury i rytmie „polskiego” życia przez ten typ kultury stwarzanym, zagadnienie mniejszości, a zwłaszcza mniejszości ukraińskiej nie jest rozwiązywalne. O asymilacji dobrowolnej lub przymusowej nie może być mowy. Przepaść między tymi narodowościami a polską kulturą pogłębia się stale, w miarę postępu coraz to większej judaizacji fizycznej i duchowej inteligencji polskiej.

Zmiana może nastąpić dopiero wówczas, gdy masy biologiczne narodu polskiego uświadomią sobie katastrofalne skutki, wynikające z semityzacji życia polskiego, zerwą pęta duchowej i rasowej niewoli, oraz kierowane potęgą wielkiego mitu zadrużnego, wyzwolą siły dynamiczne, pozwalające objąć swym nurtem dziejowym żądne aktywności elementy spośród narodowości, zamieszkujących obecne i przyszłe obszary Słowiańskiej Polski Zadrużnej.

 


Sławomir Delebis (właściwie: Walenty Nowacki)

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος