Trzydzieści wieków wstecz na przestrzenie europejskie zwaliły się zbrojne zadrugi aryjskich Słowian (Sławów), gnane żądzą panowania, zdobyczy i sławy.

Sino-błękitne fale oceanu zachodniego i imperium Rzymskie, oparte o Ister – Dunaj, powstrzymały dopiero nawałę słowiańską, w jej nieustannym parciu na zachód i południe.

Pod razami miecza słowiańskiego, przed nieopanowaną, niczym nieograniczoną żądza zadrużnych instynktów zaborczych, padła Scytia i Sarmacja, runęła w kurzawie bitewnej Germania i Galia Transalpińska, zdobyte zostały i stratowane: Panonia, Illyria, Tracja, grecki Peloponez – Morea. Ćmy ludów sławskich (Suewi – Słewi), ogarniają Helwecję, Recję, Istrię i Wenecję – terytoria niezwyciężonego imperium... Zachodnie pobrzeże Iberii, północno-zachodnie Afryki przemierza zdobywca słowiański.

Aż do połowy V wieku ery współczesnej tj. przez wieków piętnaście, Słowianie okupują Europę, poddając ją swojemu władztwu. Tajemnica pochodzenia kryje się w ich zadrugach. Zorganizowane na zasadach surowej i bezwzględnej dyscypliny militarnej, oparte o wspólnotę krwi i gospodarki rodowej – zadrugi słowiańskie są tym najskuteczniejszym narzędziem słowiańskiego imperializmu, które imię ich rozniosły na wszystkie krańce Europy.

Męstwem Słowianie prześcigają nawet Rzymian.

Wyraz temu daje Juliusz Cezar w swych „Wojnach z Gallami” (72-58 r. przed Chrystusem), w czasie których starł się z wodzem Słowian, legendarnym Jarowitem-Ariowistera. Opis tego daje nam Bogusławski:

„Szerzone przez Gallów wieści o nadzwyczajnym wzroście Suewów (Słewów – Sławów), niezrównanym ich męstwie i zręczności i zręczności bojowej ogromnym strachem nabawiały Rzymian. Wymyślano różne powody do odjazdu z obozu, odważniejsi nawet nie mogli powstrzymać się od płaczu, lub schroniwszy się do namiotów narzekali na los i nad wspólnym niebezpieczeństwem rozmyślali. Po całym obozie sporządzano testamenty.

Upominał Cezar jak mógł, nakazał centurionom zagrzewać do męstwa żołnierzy i ruszał w pochód, ale zbliżywszy się do nieprzyjaciół, raz jeszcze próbował wejść z Jarowitem w układy”. (1

W kilka lat później podczas wyprawy do Germanii:

„...posłowie ludów teutońskich upewniali Cezara, że nie myślą wcale walczyć z Rzymianami, albowiem przybyli nie z własnej woli, lecz zmuszeni są szukać siedliska, będąc z ojczyzny wygnani przez Suewów - „którym i nieśmiertelni bogowie nie mogliby w męstwie wyrównać.” (2

W sześć stuleci później (576 r. po Chr.) siła miecza słowiańskiego i imperializmu nie uległa najmniejszemu pomniejszeniu, mimo ujemnego wpływu, wywołanego upadkiem Rzymu podzielonego na dwa cesarstwa: zachodnie i wschodnie.

Bizantyjski (a więc chrześcijański) kronikarz Menandra w pracy zatytułowanej „Poselstwa Rzymian do Barbarów II, pod rokiem 576” tak opisuje butę i moc Słowian w okresie największego nasilenia wędrówki narodów”:

„Cesarz Tyberiusz naprowadził chagana Awarów z Panonii na Słowian półwyspu bałkańskiego. Chagan uczynił to chętnie, gdyż osobistą miał przyczynę do gniewu przeciw ostatnim.

Albowiem posłał był do króla Słowian Dabrity i do tych, którzy powagę mieli u ludu, nalegając, aby Awarom służyli i w poczet tych się wpisać dali, którzy im (dotychczas) haracz płacili.

Ale Dabrita i wojewody koło niego będący rzekli:

- A któż taki się naraz urodził z ludzi i się ogrzewa promieniami słońca, który sobie naszą chce potęgę podwładną uczynić. Albowiem myśmy zwykli władać cudzą ziemią, ale nikt naszą.

A to nam zapewnionem jest póki będą wojny i miecze. (3

Słowianie nie tylko jednak byli narodem na wskroś wojowniczym.

Inne cechy tego ludu oraz poziom cywilizacyjny tak oto opisuje Bremeńczyk. Również chrześcijański kronikarz:

„Odra jest najokazalszą rzeką okolic słowiańskich. Nad ujściem jej tam, gdzie opływa bagna scytyjskie, prześwietne miasto Jumne dostarcza najsłynniejszej przystani tak barbarom, jak i Grekom...

Jest to niezawodnie największe miasto z wszystkich, które Europa w sobie mieści, a zamieszkują takowe Słowianie z innymi narodami Grekami i barbarami.

Albowiem też przybysze Saksonowie uzyskali również prawo pobytu wspólnego pod warunkiem, że tam przebywając, nie ukazują publicznie wyznania chrześcijaństwa. Wszyscy bowiem są jeszcze w obrządkach pogańskich pogrążeni, ale co do obyczajności i gościnności, niepodobna odnaleźć narodu zacniejszego, lub bardziej uprzejmego.

Miasto to jest bogate w towary wszystkich narodów północnych, a nie ma nic przyjemnego, lub rzadkiego, czego by tam nie było.”  (4

 

Zadrużny ustrój Słowiańszczyzny starożytnej (I-ej epoki zadrużnej), warunkował jej imperializm i rozwój kultury rodzimej. Ta zadrużna epoka odznaczała się intensywną sławizacją trzech czwartych Europy.

Do upadku Rzymu (połowa piątego stulecia ery współczesnej) zdobywcy słowiańscy jeszcze nie wyszli z prymitywu kulturalnego, w jakim się zresztą znajdował ówczesny świat europejski poza granicami imperium. W dobie upadku imperium kultura i cywilizacja helleńsko-rzymska ogarnia ludy najeżdżające Italię i Bizancjum. Ogarnięci nią zostali i Słowianie.

Od chwili kiedy chrystianizm opanował imperium rzymskie (IV w. ery współczesnej) i kierując jego nawą doprowadził je do rozbicia na dwa cesarstwa: wschodnie i zachodnie, a w końcu (połowa V wieku) do zaniku cesarstwa zachodniego i ulegnięcia zdobywcom północnym, emigrantom skandynawskim, Teutonom – rola kościoła rzymskiego stała się dominująca w dalszych dziejach Słowiańszczyzny. Oba kierunki chrześcijańskie wyszły na podbój Słowiańszczyzny z ramienia dwu ówczesnych potęg politycznych: cesarstwa Bizantyjskiego i cesarstwa Rzymskiego narodu Niemieckiego, w ścisłym z nimi związku i pod ich auspicjami. Wszystkie chrystianizowane wówczas ludy stawały się automatycznie niejako wasalami w odniesieniu do jednego z dwu hegemonów cesarskich.

Początkowo chrystianizowano głównie nie-Słowian, bo stosunkowo drobne ludy koczownicze Madziarów, Bułgarów, Gotów itp., które następnie kierowano przeciw Słowianom. Odkąd cesarstwo rzymsko-niemieckie poddali swemu władztwu Teutoni, zwani później Germanami, państwo to zdobyło wybitną przewagę na zachodzie i w środku Europy.

Intensywna chrystianizacja Słowian południowych, wschodnich i naddunajskich (Wielka Morawa), przez oba kościoły prowadzona, spowodowała:
1. załamanie ustroju zadrużnego,
2. powstanie nowego ustroju monarchicznego,
3. rozłam polityczny Słowian, dokonany w konsekwencji poprzednich przyczyn.

Podzieleni przez chrystianizm na liczne, drobne plemiona, a nawet szczepy, organizowane w drobne wasalne księstwa – Słowianie, głównie zachodni i południowi, podpadli w okresie od w. V do X pod hegemonię Rzymu niemiecko-chrześcijańskiego i greckiego Bizancjum.

Najdłużej temu pochodowi politycznemu chrystianizmu opierała się pramacierz Polski współczesnej – Lechia, bo do końca XI wieku.

Położona w granicach geograficznych od Łaby do Bugu i Sanu i od Bałtyku do Sudetów i Beskidu Zachodniego – Lechia stanowiła pewną wyraźną całość etniczno-językową i polityczną ze „stolicą” - ośrodkiem kultu „religijnego” boga Radegasta – Retrą – Radgoszczą, (położoną w dzisiejszej Meklemburgii).

Historia Lechii rozpoczyna się oficjalnie od r. 789, tj. datą najazdu cesarza Frankońskiego Karola Wielkiego na ziemie leskie („lechickie”) Obodrytów. Z chwilą powstania następnie cesarstwa rzymsko-niemieckiego rozpoczynają się z sąsiadującym z nim związkiem ludów leskich – dwa stulecia trwające walki; ciągną się one nieprzerwanie do r. 966, tj. „przyjęcia” przez wschodni odłam plemienia Lechów – Polan – Polaków – chrztu.

Dzieje tego chrztu to, jak i w innych wypadkach, dzieje akcji politycznej cesarstwa rzymsko-niemieckiego.

Wynikiem tego politycznego aktu był rozłam polityczno-plemienny Lechii na dwa obozy: „pogański” i chrześcijański i wejście szczepu Polan w skład „świętego cesarstwa”.

Pierwszy ogarnął całą zachodnią połać Lechii i doły ludowe wschodniej, drugi tylko „klasę” wodzów i ich drużyn – głównie w ziemstwie Polańskim.

W oparciu o cesarstwo rzymsko-niemieckie, któremu Mieszko I podpadł jako „książę” lenny, ten Polański władyka podbił sąsiednie ziemie szczepowe (ziemstwa).

Syn jego, Bolesław Chrobry, również członek cesarstwa, na krótko zdołał nawet utworzyć prawdziwe imperium zachodnio-słowiańskie (większa część Lechii, Łużyce, Miśnia, Czechy, Morawy, Słowacczyzna), po jego jednak śmierci dawny układ polityczny odżył na nowo. Za Mieczysława II między obu obozami dochodzi do zbrojnego starcia, po jego zaś śmierci do formalnej „rewolucji” - reakcji „pogańskiej”, dzierżącej podówczas sztandar walki o dawny narodowo-plemienny ustrój a więc niezależność polityczną.

Okres tej, jedynej bodaj w dziejach polskich, a tak przez historiozofię polską przemilczanej - „rewolucji” naprawdę narodowej, trwa od 1036 do 1047 r. tj. do chwili ukończenia „pacyfikacji” zrewoltowanych mas wschodnio i zachodnio – leskich (lechickich) przez księcia Kazimierza „Odnowiciela” (raczej pogromcy), wychowanka klasztornego.

Kronikarz chrześcijańsko-ruski Nestor lapidarnie opisuje okres ten następująco:

„I wybuchł bunt wielki w ziemi ladskiej (Lechów); powstawszy ludzie pozabijali biskupów i księży i panów swoich i był wśród nich bunt”.

„Rewolucja” ogarnęła wówczas cały obszar plemienny Lechii i zwrócona była przeciwko hegemonii politycznej cesarstwa rzymsko-niemieckiego i kościołowi.

Na zachodniej jej granicy nad Łabą trwają w tym czasie (1036-1039) boje z cesarzem Konradem II, na wschodnie w Polsce do głosu przychodzi (1039 r.) Kazimierz-Mnich, wkraczający do kraju na czele rot sprzymierzonych niemieckich.

Po śmierci Kazimierza, Bolesław Śmiały staje na czele stronnictwa „pogańskiego” w walce z niemieckim i włoskim duchowieństwem, walkę tę przegrywa jednak w roku 1080.

Niemal jednocześnie z upadkiem Śmiałego pada ośrodek ogólno-leskiej reakcji „pogaństwa” - Retra – Radgoszcz, którą w r. 1068 burzy Henryk IV, cesarz niemiecki. Na okres 100 jeszcze lat centrum walczącego nieustępliwie starego ducha plemienno-etnicznego przenosi się do Arkony na Rujnie (Rugii), którą w końcu, burzy biskup duński Absalon, roku 1168, dnia 19 maja...

Odtąd zachodnie połacie Lechii, jako księstwa lenne (Meklemburgia, Pomorze, Brandenburgia itp.) wchodzą nieodwołalnie w skład cesarstwa, gdzie po kilku stuleciach wegetacji giną w morzu germanizmu...

Wschodnia część Lechii... Polska, po dojściu do pełnego rozkwitu w wiekach XV i XVI, również pada... w okresie saskim swych dziejów tj. w okresie powtórnego schrystianizowania tym razem już duchowego.

 


H. Sz. (właściwie: Henryk Szyszko)

 

(1 W. Bogusławski. „Dzieje Słowiańszczyzny płn.-zach.” (Poznań 1867). t. I. Str. 184.
(2 Tamże, str. 188
(3 Dr. E. Sieniawski. „Dzieje Słowian pół.-zach.” (Gniezno 1881) str. 258.
(4 Tamże, str. 317.

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος