O człowieku decydują te wartości duchowe, które są jego udziałem. Ich jakość i natężenie warunkują zdolność jednostki do wydobycia się z więzów biologii, wyjścia poza ramy wegetacji, przeciwstawienia się materii.

Historia rodzaju ludzkiego jest historią walki ducha z bezwładem materii. Walkę tę stoczyć się musi najpierw z sobą samym, pokonać w sobie to wszystko, co wrodzone, tysiącznymi węzłami w materii tkwiące, ściąga dążącego do wzlotów ducha w leniwy nurt bezdziejowego trwania, li tylko dla przedłużenia gatunku.

Twórczym człowiek staje się wtedy dopiero, gdy wygrawszy walkę z sobą samym, zdobywa się na istotnie człowieczy stosunek do otaczającego świata zewnętrznego, na taką postawę duchową, której motorem jest wola narzucenia siebie, wola poznania i ogarnięcia rozumem, według własnego planu kształtowania świata materii, traktowanej jako tworzywo dla mózgów i mięśni ludzkich.

Człowiek o takiej postawie duchowej nie może dać się zepchnąć do roli przedmiotu w układzie wszechświata, igraszki w ręku jakichś murzyńskich sił nadprzyrodzonych, które tylko w poczuciu własnej nicości podziwiać, którym za łaskę, że wegetować pozwalają, dziękować tylko wolno. Światopogląd robaka, co ustawiczny swój strach przed rozdeptaniem osładza wiarą, że po rozdeptaniu czeka go błogość i szczęśliwość wieczna, na takąż robaczą wiarę i gust pomyślana.

Fakt, że takie wstręt i odrazę budzące pojmowanie sensu życia, mogło w dziejach rodu ludzkiego zaistnieć, życie to przez wieki całe stygmatem bezdziejów znaczyć, dowodzi jak trudno jest człowiekowi oderwać się od pępowiny wegetacji, odnaleźć samego siebie i zdobyć się na męską, heroiczną postawę.

Kto tego dokona, zwycięsko stoczy bój ze sobą – ten dopiero może się nazywać człowiekiem. Takim chcemy uczynić przyszłego Polaka. Wówczas uderzy go i olśni jak błyskawica prawda rzeczywistości „polskiej”. Tej świętej ongiś, słowiańską myślą i pracą, twórczością znaczonej, a jakże dzisiaj odmiennej! Ujrzy jasno przyczyny, istotne siły, które bieg życia naszego ujęły w kleszcze systemu duchowego, co swym pochodzeniem, istotą całą, jest zaprzeczeniem słowiańskości tak dalece, jak dalece rozwój jest przeciwieństwem wegetacji.

W takiej atmosferze człowiek twórczy dusi się i podnosi bunt. Wyrazem tego buntu jest właśnie „Zadruga”. Jesteśmy grupą ludzi, w żyłach których płynie polska krew słowiańska, w duszach których goreje płomienna wizja Wielkości Narodu. Jedna myśl, jedno pragnienie ożywia serca nasze. Wiemy, że w oczach trzeźwych, „realnie” patrzących, a dalej swego nosa niewidzących kołtunów, jesteśmy szaleńcami. To nas tylko utwierdza w niezłomnej wierze w słuszność Idei o którą walczymy.

Odgradzamy się murem pogardy i żywiołowej nienawiści od mrowia płazów duchowych, gotowych opluć i splugawić wszystko, co zdrowe i piękne. Tylko przez krańcowy ekskluzywizm zdołamy zachować czystość naszej postawy wewnętrznej, utrzymać potrzebne napięcie woli i uczuć zadrużnych. Nie oznacza to wcale zamknięcia się we własnym gronie, odwrócenia się od rzeczywistości. Byłoby to sprzeczne z istotą naszej postawy wobec życia. Zdobywać teren krok za krokiem, wdzierać się w dżunglę otaczającej nas obcości, skupiać, wyrywać z objęć kołtuństwa te elementy, dla których życie jest czymś więcej niż wegetacją, a słowo: Naród – posiada właściwe znaczenie.

Dziś reprezentujemy tylko prąd umysłowy. To nie jest wiele, ale to jest podstawa dalszych jakichkolwiek poczynań. Każdego zatem zadrużnika obowiązuje przede wszystkim mniejszy lub większy, zależnie od posiadanych możliwości, wkład w dorobek myślowy „Zadrugi”. A możliwości posiada każdy, kto czuje i pragnie jak my.

Wspólnym wysiłkiem, gromadną wolą naszą ziści się Czyn i wstanie Polska Zadrużna.

 


Feliks Stanowski.

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος