W ostatnim miesiącu cała niemal prasa jakby pod czyjeś dyktando rozpoczęła nagonkę na „Zadrugę”. Najpierw ponawypisywano różnych plotek i bzdurstw co niemiara, by następnie przejść do perfidnych inspiracji, a nawet denuncjacji.

 

STAROZAKONNI DALI SYGNAŁ
Oto jeden z naszych czytelników nadesłał nam tłumaczenie artykułu pt. „Zadruga”, który ukazał się w jednej z warszawskich żargonówek – pt. „Hajntigenajes”, z dnia 8 stycznia br. W artykule tym, jakiś nieznany, ale krzywonosy zapewne autor w niedwuznaczny sposób robi wyrzut pewnym kompetentnym czynnikom, że te nie znajdują stanowiska wobec wystąpień „Zadrugi” przeciwko chrześcijaństwu. (sic!).

Czytelnik nasz nadsyłając nam ten artykuł wyraził swoje szczere oburzenie, że żydzi wsadzają swoje trzy grosze tam, gdzie ich nie potrzeba. My jednak, oburzenia tego podzielać nie możemy. Rozumiemy bowiem dobrze, że wyznawcy Starego Zakonu zdradzają w tym wypadku jedynie naturalny odruch skierowany ku obronie tego, co z Starego Zakonu genetycznie się wywodzi i jest jego mistycznym przedłużeniem tzn. Zakonu Nowego.

Trzeba być sprawiedliwym i oddać co się komu należy. To też zasadniczo rzecz biorąc, Semitom „w ogóle” nie można odmawiać prawa zabierania głosu na temat problemów, które składają się na pojęcie „semityzmu duchowego”. Takie stanowisko wydaje się nam jedynie słuszne, bo... konsekwentne. Inne wyjście, wprowadzić by nas mogło w ślepy zaułek myślowy – tak jak brnęły i brną nadal narody katolickie.

Czytajmy jednak „Hajntigenajes” (w wyjątkach):

„Cała prasa światowa, także żydowska jest obecnie wypełniana systematycznie artykułami, wyrażającymi najwyższy podziw dla bohaterskiej walki Papieża przeciwko Hitleryzmowi, rasizmowi oraz przeciwko wszystkim złym siłom naszych czasów. Przeważna część prasy tzw. „narodowej” uważa za stosowne o tym nic nie pisać...”

„Nasza polko-żydowska prasa bez przerwy dyskutuje z tymi, którzy małpują Hitleryzm w Polsce, przy czym używa takiego zasadniczego argumentu: My rozumiemy hitlerowców. Są wrogami chrześcijaństwa, przyznają się do pogaństwa, mogą więc głosić rasizm i prześladowania żydów. Ale wy jako Polacy, którzy stoicie na gruncie katolickiej religii, jakże możecie domagać się stosowania prześladować wobec żydów w Polsce w czasie gdy papież codziennie piętnuje w najostrzejszy sposób rasizm i antysemityzm.”

Ten ustęp, jak czytelnicy zapewne domyślają się, skierowany został pod adresem tzw. „narodowców”, (czyli duchowych...)

Skolei autor przechodzi do „Zadrugi”:

„Teraz zostaliśmy pobłogosławieni w Polsce konsekwentnymi antysemitami, przyznającymi się do antychrześcijańskich, pogańskich ideałów i zwalczających chrześcijaństwo, jako jedną z religii, stworzonych przez Semitów. Od pewnego czasu jacyś narodowcy wydają pismo „Zadruga” (niegdyś wspólnota domowa u słowiańskich szczepów), która głosi, jak dalece jest dopuszczalne cenzuralnie, powrót do słowiańskich ideałów...”

Artykuł powtarza następnie szereg zabawnych bzdurstw i dowcipasów, już wyłącznie własnej produkcji prasy warszawskiej. Zbyt dobrze są znane wszystkim, by je jeszcze raz powtarzać. Natomiast zwrócić trzeba uwagę na taki niewinny zdawałoby się ustępik:

Nie mogąc, jako żydowska gazeta pozwolić sobie, podać słów obrazy i bluźnierstw tego pisma zacytujemy kilka zdań z ostatniego numeru „Zadrugi” wg art. p. Czapińskiego w „Robotniku” pt... (i tu następują cytaty z art. Ziemickiego o personalizmie z jednego z poprzednich numerów naszego pisma).

Uwzględniając nawet właściwą żydom histerię i skłonność do przesady (Uj! Już mi zabili!) nie możemy jednak nie spostrzec w tej wypowiedzi świadomej intencji zadenuncjowania nas przed tymi, którzy powołani są do pieczy nad prawdami Nowego Zakonu. Tym więcej, że na zakończenie tak oto ów Żydowin pisze:

"Zrozumiałą rzeczą jest, że nie do nas należy ujmowanie się za krzywdą katolicyzmu w Polsce, zwłaszcza, że katolicka religia jako krajowa, korzysta z najwyższej ochrony państwa. My nie pozwolimy sobie także, broń Boże, na pouczanie wyższych czynników katolickich w Polsce, co one mają uczynić (sic!). Myśmy tylko chcieli wskazać raczej dla siebie samych dokąd prowadzi Hitleryzm i Faszyzm.”

Rozumiecie Czytelnicy: „dla siebie samych!” - Więc nic. Ani słowa! Tylko - „dla siebie samych”.

 


ATAKI Z POGRANICZA STAREGO I NOWEGO ZAKONU.
Skolei, zachowując logiczny porządek rzeczy, (po Starym idzie przecież Nowy Zakon), zanotować chcemy głos „Kuriera Polskiego”, organu „Lewiatana”. Pismo jak powszechnie wiadomo, chociaż stara się uchodzić za polskie, to jednak w składzie redakcji – powiedzmy delikatnie – tzw. paragrafu aryjskiego bynajmniej nie przestrzega. I dlatego trudno nam ustalić, czy niżej przytoczona notatka wyszła spod pióra rasowego, czy tylko duchowego Semity. W każdym razie „Kurier Polski” należy do tych pism, które przy lada okazji manifestują i apostołują zasady etyki chrześcijańskiej, a wiary katolickiej w szczególności.

Chytry redaktor zestawia „Zadrugę” z pismem hitlerowców pt. „Das Schwarze Korps”, usiłując zasugerować czytelnikom, że nasze pismo, jest tylko jego echem. Przyznajemy się otwarcie, że pismo to , jak również i inne wydawnictwa ideowe Narodowego Socjalizmu w Niemczech, znane są nam jedynie z notatek tegoż „Kuriera Polskiego”, „Robotnika” i innych polskich dzienników. Podążając więc za intencją „Kuriera Polskiego”, a także np. „Robotnika”, należałoby przypuścić, że to te właśnie polskie pisma stają się środkiem propagandy hitleryzmu na terenie Polski.

Nadmieniając o tym, że: „Das Schwarze Korps” zamieścił całą serię ataków na Watykan i papieża”, pisze „Kurier Polski” w numerze z dnia 22.I.39 r.:

„Tym napaściom hitlerowców na Papieża wtórują w Polsce niesłychane wystąpienia błazeńskie „Zadrugi”, organu tzw. Słowian – nacjonalistów polskich. W ostatnim numerze tego czasopisma, redagowanego przez Józefa Grzankę, zaproponowano „ankietkę”. Tak dosłownie nazwano tę imprezę. Powołując się na to, że w jednym z przemówień Papież Pius XI użył wyrażenia „jesteśmy duchowymi Semitami”, „Zadruga wzywa swych czytelników, aby zechcieli się wypowiedzieć: „czy nie należy urządzić ankiety na temat: zastąpienia słowa katolicyzm, słowem, bardziej oddającym istotną treść, a wspaniale sformułowanym przez Arcypasterza – duchowym semityzmem , słowo zaś katolik – duchowym Semitą.”

Ten wybryk swojskich naśladowców poganizmu brunatnego powinien spotkać się z należytym odporem.” 

Doprawdy trudno pojąć o co tym panom chodzi? Widać, że konsekwentna, zmierzająca do rozwikłania labiryntu myśli polskiej i do rozpracowania zasad nacjonalizmu polskiego akcja publicystyczna „Zadrugi” wywołuje w polskiej prasie reakcję, którą wytłumaczyć sobie można jedynie bezsilnością, wobec logicznych argumentów przez nas wysuwanych, a także dużym lękiem przed zaistnieniem w Polsce niespaczonego nacjonalizmu.

Wskazują na to nie tylko próby stworzenia o nas opinii, często z sobą wręcz sprzecznych. Świadczy o tym również uciekanie się do nieporadnych wielce, że aż zabawnych, chwytów polemicznych i wystąpień, a wreszcie dowodzą tego próby przypisywania naszym wystąpieniom intencji, które są nam wręcz obce i zasadniczo sprzeczne z tym, co głosimy.

Proszę – z tą ankietą!

Papież wygłosił przemówienie na temat ideowy, rzecz można zasadniczy. Chodzi o to znane już czytelnikom przemówienie o duchowym semityzmie. Cała prasa polska, nawet katolicka, nawet oficjalna katolicka (K.A.P.) pomija doniosłe wywody papieża zupełnym milczeniem. Żeby broń Boże dobroduszny „narodowiec” polski, w którym nie zdołano zabić jeszcze wszystkich instynktów narodowych, nie ocknął się pod wpływem sugestywnych słów Papieża i nie zrozumiał wreszcie, że istnieje zasadnicza sprzeczność między światopoglądem nacjonalistycznym a katolicyzmem. Utrzymując go w fikcji, którą się stworzyło na użytek „wiecznych prawd” tak długo, dopóki przerobiony na stuprocentowego duchowego Semitę zostanie uodporniony całkowicie na „zgubne powiewy barbarzyńskiego nacjonalizmu”.

Proszę nam darować, ale Papież nie zastrzegł w tym swoim przemówieniu, że nie życzy sobie by jego słowa były ogłoszone w Polsce. Ogłaszając je w swoim piśmie, a jednocześnie zmuszając oporną polską prasę do tego samego, nie możemy się narazić na zarzut, że czynimy to wbrew intencjom Głowy Kościoła Katolickiego. Im silniejszy jest zaś upór, tym radykalniejszy musi być środek przymusu. Tylko temu celowi miała służyć ankieta, którą w zeszły numerze ogłosiliśmy.

I jeżeli rozmaite pismaki, usiłują przypisywać nam inne, sprzeczne z wytłuszczonym stanowiskiem intencje, to zakwalifikować musimy tego rodzaju poczynania jako zwykłą prowokację, którą następnie wykorzystuje się dla denuncjowania i stawiania nas w obliczu rygorów prawnych.

Treść przytoczonej notatki „Kuriera Polskiego” jest jasna!

 

ATAK NOWEGO ZAKONU CZYLI PISMA KATOLICKIE DENUNCJUJĄ.
„Tęcza”, katolickie pismo wychodzące w Poznaniu, postanowiła „rozprawić się” z „Zadrugą”. Jakiś p. Malewski zabrał się do dzieła. No i cóż! Zaczął od polemiki. Widać jednak od początku, że posiadana dyscyplina umysłowa nie dała rady zasadniczym problemom poruszonym w „Zadrudze”. Zrobił się groch z kapustą. Mnogie wprawdzie wiersze spod utrudzonego wielce pióra wyszły. Sensu właściwego owe wypociny nabrały dopiero w takim oto zdaniu:

„Każdy nie uprzedzony a zdrowo myślący czytelnik „Zadrugi”, podsumowujący roczny bilans wyników jej „ideowej” pracy – musiał dojść do końcowego pytania: jakim prawem kaduka pismo to jeszcze istnieje, kogo i co reformuje, komu się wysługuje? I rzecz dziwna... Co się dzieje z cenzurą? Codziennie widzimy najrozmaitsze pisma napiętnowane „białymi plamami”. Cień nieprawowiernej myśli sięga je nieubłaganie. „Zadruga” od roku nie tylko krytykuje, ale bluzga najohydniejszymi kalumniami na Kościół, ośmiesza polską rzeczywistość państwową, jej przeszłość i teraźniejszość, szydzi i urąga polskim poczynaniom. Cenzura milczy... Czyżby ten rozjuszony brzdąc miał być jakimś umiłowanym jej pupilem? Czy może gorliwość w poskramianiu innych „dzieci” przytłumiła czujność zmęczonej cenzury?” (nr grudniowy r. ub. art. pt. „Ideały a rzeczywistość „Zadrugi” ).

Takie zakończenie to już coś! Dostateczna legitymacja do uzyskania zaszczytu gościny na łamach katolickiego pisma.

Na podaną przez nas opinię o artykule p. Malewskiego zasługuje „Kultura”, bratni organ „Tęczy”, grupujący poznańskich działaczy i publicystów katolickich pod auspicjami oficjalnych czynników Kościoła. W numerze bowiem z dnia 22 stycznia br. przedrukowała z „Tęczy” ten tylko wyżej przytoczony ustęp, opuszczając resztę długich wywodów poczciwego autora. Dała za to „Kultura” (gdzie kultura, gdzie?) artykułowi tytuł następujący: „Co się dzieje z cenzurą?”

Zwracamy uwagę czytelnika, że to nie jest wcale pytanie retoryczne. Jak wół stoi znak zapytania! Zresztą, sama treść notatki!

Przyznajemy, że nam wstyd! Nie za katolików, nie. Ale za Polaków nam wstyd. Żydzi w żargonówce na taką ordynarną formę denuncjacji nie mogli się zdobyć.

 

TRACICIE GŁOWY, MILI PAŃSTWO!
Nie pomogły próby przemilczenia „Zadrugi”, nic nie wskórały próby ośmieszenia nas. Bezsilni jesteście wobec naszych teoretycznych wywodów wyjaśniających właściwe przyczyny wiekowego impasu, w jakim Polska się dławi. Nie możecie uporać się z jasną. Logiczną i konsekwentną myślą. Rozjaśniamy mroki, które pozwalają wam uchodzić dotychczas za zbawców Narodu. Nieporadni, tracicie głowy! Próbujecie chwytów, brzydkich chwytów, nie zawsze zgodnych z tymi zasadami etycznymi, które głosicie.

Panie Malewski, który korzystasz z gościny na łamach katolickiej „Tęczy”! Pokaż no pan te słowa, w których „Zadruga” „bluzga najohydniejszymi kalumniami (?) na kościół?” Gdzie to „Zadruga” „ośmiesza (?) polskość rzeczywistość państwową?” - Pan nie pokarze tego p. Malewski, bo pan łże. Łże redaktor „Kultury”, bo pańskie kłamstwa firmuje. Łgarstwa owe dyktuje wam bezsilna wściekłość, że są ludzie, którzy nie poddają się fikcjom, które dookoła życia polskiego potworzyliście, by tylko Naród utrzymać przy tym, co jest jego wiekową zgubą. Bezsilność każe Wam uciekać się do histerycznych wrzasków w rodzaju: „Co się dzieje z cenzurą?” Charakterem swoich wystąpień przypominacie nam żydowską mentalność, która potrafi płodzić fantazje o pogromach, nawet wtedy, gdy jakiś tam jeden Żydowin słusznie zostanie obity. - Mierzicie nas!

 

KATOLICKA AGENCJA PRASOWA POCZĘŁA Z INNEJ BECZKI.
Gruba Berta odezwała się także! A jakże! Długo się wprawdzie namyślała, no, ale wreszcie wystrzeliła. Nabojem solidnym, dobrze przymierzonym, gładziutko wypolerowanym, z lekka poślinionym, ale ostrożnym, jednym słowem takim nabojem, na jaki tak poważną firmę stać.

Ale zanim omówimy arcyciekawe szczegóły konstrukcji owego naboju pozwolą Czytelnicy, że przed tym przypomnimy pokrótce sprawę, którą da się streścić w słowach:

 

K.A.P.-ina dziecina zacina się.
KAPina, jak to powszechnie wiadomo, cenzuruje mowy Papieża. Podaje tylko te, na które pozwalają reguły „gry na dwóch fortepianach”. W wypadku konkretnym zwróciliśmy na to uwagę czytelników, wyręczając oficjalną agencję katolicką w spełnianiu jej obowiązków. Nasze stanowisko poparła p. Winowska w „Czasie”, czyniąc gorzkie uwagi skierowane niedwuznacznie pod adresem KAP-iny i reszty katolickiej prasy. KAP-ina jednak zacięła się. Ani mru...mru... Nieświadoma dziecina!

Wreszcie zgniewana setnie na „Zadrugę” straciła równowagę ducha i wystrzeliła …z za winkla. Bo na temat przemówienia Papieża o duchowym semityzmie, o co rzecz szła nic jej przez gardło nie chciało przejść. Stąd reakcja i uderzenie przeciwko nam musiało pójść szerokim, bardzo szerokim zagonem, zresztą tak dobrze w Polsce znanym i tak często stosowanym, że aż banalnym.

 

KOMUNIKAT KAP-iny CZYLI TZW. W JĘZYKU DYPLOMATYCZNYM – SUGESTIE.
Przytaczamy go w całości, acz z żalem, bo strasznie długi i bardzo dużo zajmie miejsca. Streszczenia lub skróty dokonane przez nas mogłyby pominąć istotne z p. wł KAP-iny momenty, czego nie chcemy ryzykować, zważywszy na charakter dokumentarny oficjalnej wypowiedzi czynników katolickich. Niech więc ten dokument uwieczniony zostanie w całości na łamach „Zadrugi”. W przyszłości, pewnie już niedalekiej skoro tylko nastaną warunki, w których się jeszcze znajdziemy (1 i skoro mroki nieco rozjaśnią się, posłuży on jako jeden z wielu dokumentów dla ilustracji dowcipnych i przebiegłych metod działalności politycznej tego obozu.

Czytajmy więc uważnie, zwracając pilną uwagę na każde zdanie:

Ruch neopogański w Polsce jego reżyseria i zasięg”.

(Warszawa – KAP). W ostatnich czasach opinia publiczna z krótkich komunikatów dowiedziała się o istnieniu pewnych grup, które postawiły sobie za cel, obok haseł ultra- nacjonalistycznych szerzenie idei neopogańskich, kultu bożków i obchodów prasłowiańskich. Do jednej z tych grup należy zespół tzw. „Zadrugi”, wydający miesięcznik pod tą nazwą, który od ataków na chrześcijaństwo przeszedł ostatnio do formalnych bluźnierstw przeciwko dogmatom wiary Chrystusowej.

Zbliżoną do „Zadrugi”, ale bardziej umiarkowaną jest grupa „Kraka”, odbywające swe zebrania w Warszawie w mieszkaniu pani R. Inna znowu grupa neopogańska w swym radykalizmie dochodząc do komunizmu, składa się ona przeważnie z radykalnych działaczy ludowych i tzw. „Frontu demokratycznego”.

Grupy neopogańskie na ogół są nieliczne, gdyż hasła ich nie napotykają na podatny grunt w Polsce, widać w tym zdrowy rozsądek naszego społeczeństwa. Ostatnio grupa „Zadrugi” próbowała połączyć się z radykalną grupą chłopską neopogan, ale pertraktacje nie doprowadziły do pozytywnego rezultatu. Urządzenie szeregu obchodów przed świętami Bożego Narodzenia przez grupy neopogańskie ku czci bożka Światowida, połączone z „obiatą” i tańcami Kupały, wywołały w społeczeństwie wesołość i ośmieszyły neopogan.

(Katolicka Agencja Prasowa – Nr 24 (3335) z dnia 28 stycznia 1939 r.).

Badając genezę ruchu neopogańskiego w Polsce, pierwsze jego ślady spotykamy w latach 1935- 1936 na łamach bezbożniczego „Wolnomyśliciela”, zamkniętego przez władze państwowe. W piśmie tym po raz pierwszy pokazały się artykuły nawołujące do zerwania z chrześcijaństwem i do nawrotu do wierzeń starosłowiańskich. Artykuły te wychodziły spod pióra radykalnych działaczy ludowych. Od osób kompetentnych otrzymujemy wiadomość, że ruchem neopogańskim w Polsce zainteresowały się żywo koła masońskie i wybitni działacze z tzw. „Frontu Demokratycznego”. Masoneria ze względów taktycznych dokonywa obecnie przegrupowania, pragnąc w swe ręce zagarnąć kierownictwo ruchem neopogańskim, przybierając maskę krańcowego nacjonalizmu. Posługując się owym pseudo- nacjonalizmem, koła masońskie liczą na to, że wobec popularności haseł narodowych będą miały ułatwione zadanie dalszej walki z chrześcijaństwem i obrony „laicyzmu”. Koła masońskie liczą też na to, że przez rozpętanie walki z chrześcijaństwem osłabią i skompromitują zdrowe tendencje narodowe naszego społeczeństwa.

Na listach członków grup neopogańskich uderza spora liczba dawnych członków i wychowanków Zawiązku Polskiej Młodzieży Demokratycznej, b. Legionu Młodych, ultra radykalnych działaczy „Wici” i socjalistycznego „TUR-a”. Wiadomo w jakiej atmosferze i pod jakimi wpływami wychowywali się ci pionierzy neopogaństwa w Polsce, do niedawna jeszcze zeloci „Frontu Demokratycznego”.

Jak się dowiadujemy, z tej strony czynione są usiłowania pozyskania i wciągnięcia do akcji neopogańskiej również kół wojskowych, jak dotąd jednak bezskutecznie.

Rzecz oczywista wśród neopogan nie wszyscy zdają sobie sprawę z prawdziwych celów, którym mają służyć. Poważna część członków grup neopogańskich składa się z ludzi naiwnych i obałamuconych, a również snobów, dla których każde nowinkarstwo jest pociągające.

Do reżyserów neopogaństwa, metod i środków, którymi dysponują, jeszcze powrócimy.
(K.A.P.)

Kilka zasadniczych tendencji w tym komunikacie zasługuje przede wszystkim na omówienie. Zastrzegamy się przy tym, że występujemy jedynie w imieniu własnym, tj. w imieniu zespołu „Zadrugi”, uznajemy się bowiem za niekompetentnych do poruszania momentów dotyczących innych, wymienionych w tym komunikacie organizacji. Zresztą z treści komunikatu, jak i z jego genezy wynika jasno, że ten kogel-mogel zrobiony został tylko z powodu „Zadrugi”. Reszta to zasłona i zabezpieczenie sobie odwrotu z obawy przed konsekwencjami z powodu perfidnych insynuacji.

 

„ZADRUGA” TO NIE SEKCIARZE. - TY O TYM DOBRZE WIESZ BEZRADNA K.A.P.-INO.
Gdybyśmy byli sekciarzami, słowo „Zadruga” na pewno by nie doznało zaszczytu figurowania na dostojnych łamach Katolickiej Agencji Prasowej. KAP-ina sekciarzy się nie boi. Nacjonalizm, oto słowo, które napędza strachu apostołom uniwersalizmu. Właściwie pojęty problem odrodzenia duchowego słowiańszczyzny oto zmora, która mimo puchów i jedwabi spać nie daje, ściga, tropi i zapędza na jasny gościniec. Przed tym to, trzeba się bronic i forteli sięgać.

Tańcem Kupały chcecie nas ośmieszyć? Nic z tego nie wyjdzie.

W zaślepieniu chwytacie się obusiecznej broni, która zadać wam może klęskę mimo że na straży waszych niepolskich i niesłowiańskich wierzeń postawiliście sankcję prawną. A poza tym, czyż trzeba wskazywać ileż to tych słowiańskich obrzędów, z których sobie podrwiwacie, przyjętych zostało po bezceremonialnym odrzuceniu im właściwych treści, do strojnego zamaskowania obczyzny, którą wy chcecie utożsamiać z Polskością!

Nieporadni wobec naszych, w „Zadrudze” utrwalanych wysiłków myślowych chwytacie się broni którą wam głupawy pismak w rękę wkłada! Dalibóg inaczej wyobrażaliśmy sobie was, jako przeciwników ideowych.

 

ZNANE TO, ZNANE...
O co chodzi KAP-inie, gdy próbuje przylepić nam łatkę masonerii?

O podanie w wątpliwość szczerości naszych haseł jej chodzi.

Trzeba więc zamącić, połączyć nas z tym i owym, bez składu i ładu, byleby jako tako kupy się trzymało i w świat poszło. Reszty dokonają inni. Wiadomo – redaktor tytulik odpowiedni kropnie, kilka wierszy doda, myśl zaokrągli, intencję uwypukli. - I tak się zbałamuci.

Czy KAP-ina napisała, że „Zadruga” to masony? - Nie, tego nie napisała!

A jednak usłużni redaktorzy „Czasu” i „wieczoru Warszawskiego” i wielu, wielu innych w samych tylko tytułach do komunikatu napisali wyraźnie, że „neopoganie” tzn., i my działamy pod opieką i reżyserią masonerii oraz „Frontu Demokratycznego”. A co? Nie mówiliśmy – sugestie! Zgadza się – nieprawdaż?

 

K.A.P. CHCE Z ZROBIĆ MASONÓW BY NASTĘPNIE ZAPROPONOWAĆ SOJUSZ.
Wtedy gdy K.A.P.-ina puszczała do prasy ów przechytrzony komunikat w naiwnym zamiarze skompromitowania rodzącego się w Polsce nacjonalizmu nie było jeszcze tak niezbitego dokumentu jaj krętactwa, jak ostatnia deklaracja kardynała Verdier.

„Zadruga” zdemaskowała fakt celowego przemilczenia mowy Papieża o duchowym semityzmie. Oto teraz notujemy drugi, nie mniej ważki dowód gry na dwóch fortepianach.

W tym czasie, kiedy w redakcji K.A.P.-iny kręcono ów masoński kogel-mogel przeciwko „Zadrudze”, w Paryżu najwyższy dostojnik kościoła katolickiego Francji przygotował właśnie deklarację o konieczności zawarcia sojuszu między katolicyzmem, a „demokracjami” Zachodu. K.A.P.-ina zajęta być może zagadnieniem planowości masowej produkcji neofitów nie ma czasu ani się o tym dowiedzieć, ani poinformować opinii polskiej, mimo że deklaracja ta już dawno została publicznie ogłoszona i mimo że tego rodzaju informacje należą do niej niejako z urzędu.

Więc było tak. W końcu stycznia bieżącego roku arcybiskup Paryża, kardynał Verdier wygłosił odczyt, słuchany - jak donosiła prasa (oczywiście niekatolicka, bo katolicka, czyli tzw. narodowa jest posłuszna) – przez nuncjusza papieskiego, ministrów francuskich, ludzi nauki oraz przedstawicieli francuskich szczytów „intelektualnych” (same masony – przyp. Zecera). Odczyt ten był transmitowany przez radio do Anglii, również do Stanów Zjednoczonych, zapewne dlatego, by go mógł słuchać prezydent Roosvelt, który właśnie, dopiero co, otrzymał „nagrodę Izraela” za posłuszne spełnianie dyrektyw, idących z nowojorskiego Wall Street (kto nie wie co to jest Wall Street).

Kardynał Verdier na początek wspomniał, że poza granicami Francji zwyciężają obce ideologie. Fakt ich istnienia stwarza nieodpartą konieczność zawarcia najściślejszego sojuszu pomiędzy francuską demokracją, a światem katolickim „w imię obrony wartości duchowych tak drogich dla katolika”. Bóg, Wolność, Braterstwo – oto co jest potrzebne dla współczesnego społeczeństwa. Kościół, wielkie demokracje i Francja, przekonywał kard. Verdier, są w obecnym świecie obrońcami zasad chrześcijaństwa. Wszystkie te potęgi chcą uratować dla ludzkości prawdziwie braterską, chrześcijańską miłość i zasadniczą równość wszystkich ludzi i wszystkich ras.

Zasadnicza mowa, czy nie zasadnicza? Mówi kardynał Verdier, a słucha nuncjusz apostolski. Słuchają panowie w cylindrach. „Marianne” też w fartuszku po szyję ubrana, cała się w słuch zamieniła. Słuchają „Szkoty”. Słucha „Wschód”. Słucha Wall Street i jego pozytywka Roosvelt. Słowem wszyscy, nikogo nie brakuje.

Takiej deklaracji nie składa się publicznie bez uprzedniego cichego paktu. To przecież jasne. Gdy zapowiadaliśmy to już przeszło rok temu w 1 numerze „Zadrugi” - „miarodajni” próbowali z nas pokpiwać. I oto się stało.

Teraz dopiero zaczynamy się domyślać dlaczego K.A.P.-ina chce koniecznie zrobić z „Zadrugi” masonów. Zapewne więc dlatego, by tym „pogańskim masonom” zaoferować następnie sojusz, , jak to uczynił kardynał Verdier we Francji.

Mowę kardynała Verdier, K.A.P.-ina naturalnie przemilczała, jak przemilczała ją również karna i posłuszna tzw. „prasa narodowa”. I słusznie. W Polsce „odpowiednie warunki” jeszcze nie nastały. Naród polski zachowuje jeszcze w dolnych pokładach gleby etnicznej instynkty narodowe – groźną siłę, która się jeszcze opiera. Nie należy więc jej drażnić, aż do czasu kiedy się ją wyniszczy gruntownie, kiedy proces topienia narodu w morzu uniwersalnych prawd dobiegnie kresu. Wtedy nie trzeba już będzie grać na dwa fortepiany.


(1 Słowa wyjęte z listu jezuity O. Grubera do kierowników masonerii obrządku szkockiego; pisaliśmy o tym w nr 1 z r. 37 i 10(12) z r. 38.

 

 

 

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος