W numerze 18 „Przeglądu Katolickiego” niejaki p. W. P. oburza się na to, że ceremonii poświęcenia nowego statku handlowego, czy wojennego nadano u nas nazwę chrztu i apeluje do „sfer morskich”, by przestały nadużywać tego terminu, jako że jedynie Kościół w swym zakresie i dla swych celów może się nim posługiwać.

Zachodzi bodajże pierwszy wypadek, w którym „Zadruga” pod postulatem „Przeglądu Katolickiego” podpisuje się oburącz. Tak, wraz z „Przeglądem Katolickim” żądamy innej nazwy dla ceremonii spuszczania na wodę statków.

Różnimy się jednakże w motywach. „Przegląd Katolicki” twierdzi, że „komedia rozwalania z rozmachem i w akompaniamencie śmiechów butelki wina” o burtę nowego okrętu jest nadużyciem słowa „chrzest”, jest jego degradacją i obrazą. Dla nas natomiast, sprawa przedstawia się akurat odwrotnie: nie dla chrztu to ujma, że nim denominuje się spuszczanie nowego okrętu na wodę, ale właśnie dla okrętu. Rola i funkcje bowiem okrętu są tego rodzaju, że stoją one w jaskrawej sprzeczności z tym wszystkim, co mieści się w katolickim pojęciu „chrzest”.

Sprawa przedstawia się następująco.

Chrzest jest to sakrament, poprzez który człowiek wchodzi do Kościoła Chrystusowego, to jest bierze na siebie prawa i obowiązki członka społeczności chrześcijańskiej. Wśród tych obowiązków jest przede wszystkim powinność wcielania w życie ideałów chrześcijańskich. Jeżeli więc chrzczenie okrętu miałby mieć jakiś sens, lub – powiedzmy inaczej – o ile miałaby być zachowana proporcja między tym co oznacza chrzest, a przeznaczeniem okrętu, to powinien by symbolizować w jakiś sposób ideały chrześcijańskie. Tymczasem rzecz ma się wręcz przeciwnie: okręt te ideały neguje.

Weźmy pod uwagę statek handlowy. Jest to potężny środek, oddający nieocenione usługi człowiekowi w jego pracy cywilizacyjnej, środek dzięki któremu człowiek zdobywa bogactwo, moc i potęgę. W tym charakterze jest on – że tak powiedzieć – wcale nie na rękę Ewangelii, pismom apostolskim itp., według których nie należy „troszczyć się około wiela”, gdyż „jesteśmy na tym świecie podróżnymi i przechodniami”, a „myśl nasza (connversatio) jest w niebiesiech”.

Jeszcze większy kontrast jest między treścią chrztu a przeznaczeniem okrętu wojennego. Okręt wojenny rani i zabija, broni i zdobywa. Z przecież to są sprawy jak najbardziej obce, ba, całkowicie sprzeczne z postawą chrześcijanina, związanego Ewangelią cichości, pokory i nastawiania drugiego policzka, gdy pierwszemu się dostało.

Słowem okręt symbolizuje życie, ruch, moc, dynamikę, dzieje. Toteż, w tym charakterze, nie powinien on podlegać chrztowi, który oznacza wegetację, bezruch, bezdzieje.

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος