NA MARGINESIE TRAGEDII CZECH.
W numerze kwietniowym katowickiego miesięcznika literacko-artystycznego „Fantana”, Wilhelm Szewczyk rzucił garść uwag na temat tragedii czesko-słowackiej, mianowicie na ponurą rolę odegraną w tej sprawie przez Słowaków, a raczej jej obecnych przywódców, na nasze prądy, na ożywczy ruch słowiański w Czechach, dziś, niestety, zdławiony brutalną przemocą. Zastrzegając sobie zajęcie własnego stanowiska co do źródeł tragedii czeskiej, poruszonych zresztą w „Fantanie” nader ogólnikowo, podajemy z artykułu Szewczyka obszerniejsze wyjątki:

„Przeobrażenia, które dokonały się w Europie Środkowej, mają i będą miały swoje głębokie konsekwencje. Opanowanie Czech i Słowacji przez Niemcy to pierwszy etap na drodze do podboju Słowiańszczyzny całej. Jak ongiś podbite Łużyce i Śląsk, tak obecnie ziemie czesko-morawsko- słowackie mają stać się pognojem dla potęgi teutońskiego miecza”.

„Utrata niepodległości przez Czechów z punktu widzenia sprawy słowiańskiej w ogóle jest klęską. W Pradze istniał monumentalny Slovansky Ustav, o który w Polce próżno słowianoznawcy wołają. W Pradze wychodził „Slovansky Przehled” (skończył się już w grudniu ubiegłego roku), „Slavische Rundschau”. Praskie zakłady drukarskie biły dzień i noc książki, które są encyklopediami spraw słowiańskich, bez których trudno się obejść. Tu wreszcie działali przyjaciele Łużyczan.

Pierwszą czynnością Gestapo w Pradze było zaaresztowanie całego zarządu Spolecznostu Przatel Lużice i wywiezienie go w niewiadomym kierunku! Dalej: - jeszcze kręcił się w powietrzu swąd spalonych książek łużyckich w Budziszynie, a już w Czechach dym bił w niebo, płomień buchał z kart samych męczenniczych ksiąg. Niemcy na drugi dzień po wkroczeniu do Pragi zaczęli palić łużyckie książki!

Naród czeski nie zdaje sobie sprawy ze strat, jakie nam wszystkim wyrządziła jego niewola, niestety prawie że dobrowolna. Kiedyś i naród czeski był rycerski. A czasy powojenne, (jego niepodległość była pożerana od wewnątrz przez pacyfistyczne międzynarodówki), stworzyły z Czechów typ słowiański, różniący się ogromnie od typu Polaków czy Serbów południowych. Tylko jednostki mocne, które umiały się nie poddać pacyfizmowi rudemu, psychozie trwałości aliansów, umiały się nie poddać grząskiej zasadzie nieprzeciwstawiania się złu (ta zasada w Czechach mocno się rozpanoszyła), zdobyły się na bunt przeciw podłości. Naród czeski był kiedyś rycerski. Składał się wtedy z samych takich jednostek mocnych. Składał się z samych bohaterów. Obecnie tych bohaterów jest mniej. Należy im się cześć za to, że starali się uratować honor narodu czeskiego beznadziejną ofiarą. Należy się cześć bohaterom Mistku i Frydku, Pragi i Igławy, bohaterom samolotów, które spadły zestrzelone przez „opiekę”, bohaterom bruku Vaclavskeho Namiesti, na którym padły czeskie trupy. Z tej krwi, z tych porywów, narodzi się nowy duch czeski”.

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος