Masowa produkcja neofitów

…W odpowiedzi licznie zainteresowanym Czytelnikom „Zadrugi” o aktualnej akcji masowego chrzczenia Żydów w Polsce.

 

Najpierw warto przypomnieć, że akcja masowego chrzczenia Żydów w Polsce nie jest rzeczą nową, przeciwnie – posiada starą i bogatą tradycję, bo sięgającą jeszcze swymi korzeniami epoki saskiej. Jak wiemy względy natury gospodarczej sprawiły, że Żydzi już w epoce saskiej byli bardzo liczni (1. To też nie należy się dziwić, że wszechwładny wówczas w Polsce kościół katolicki, mając jak zwykle stałe, a obfite zapotrzebowanie na wiernych, gdy nadarzała się taka pociągająca okazja, nie pozostał wobec niej obojętnym i uległ.

Wyrób wiernych odbywał się w sposób dość uproszczony, tym bardziej, że materiał był wyjątkowo pojęty. Kościół, trzymając w jednej ręce ustawy represyjne synodów i tym podobne środki perswazji łagodnie nakłaniał, drugą zaś niedwuznacznie, a kusząco wskazując na nobilitację – energicznie kropidłem kropił. Ja twierdzą liczni historycy, tysiące Żydów wybierało skwapliwie to drugie, co im zresztą nie przychodziło i nie przychodzi pono trudno, jako że obydwie wiary ród swój wywodzą z jednego i tego samego pnia Abrahamowego, jak to niedawno przypomniał znowu światu papież Pius XI.

Poza tym, niektórzy znawcy tego bardzo delikatnego u nas problemu utrzymują, że fakt, iż w latach 1661-1772 liczba Żydów skoczyła z 80 tysięcy na jeden milion, tzn. z 0.8% do 10% ogółu ludności polskiej, nie da się wyłącznie wytłumaczyć przyczynami czysto gospodarczymi. Polska przedrozbiorowa niewątpliwie, szczególnie jeśli chodzi o wiek XVIII, została z góry przeznaczona na masową wylęgarnię wiernych, jako kraj najbardziej przepojony i miłujący zasady „wiecznych prawd”. Miało się to nawet dziać w drodze porozumienia Rzymu z centralnymi ośrodkami dyspozycyjnymi światowego żydostwa, przerażonego rozmiarami prześladowań, jakie wówczas panowały w całej Europie.

O gorliwej działalności kleru polskiego za Sasów, w tej na większą skalę rozwiniętej produkcji – nie będziemy już mówić. Jednak zaznaczyć wypada, że w nauce historii polskiej, jakkolwiek jest ona w niektórych partiach wyjątkowo, że aż podejrzanie – małomówna, to mimo to przy pewnym wysiłku można się w niej dogrzebać, aż nadto wystarczającej ilości faktów, które wspominaną gorliwość potwierdzają.

Żeby nie przedłużać tych męczących wspomnień historycznych zakończymy je królem Stasiem, którego pogrzeb wywołał przecież niedawno w całej Polsce tak wielką wrzawę. Otóż tenże Stasio August, mimo że niezbyt długo panował, zdążył jednak nobilitować – bagatelka, szczegół – 80 tysięcy neofitów, tzn. Frankistów, pochodzących jak o tym dobrze wszyscy wiedzą, z wyrobu masowego. Jeśli zaś chodzi o tę zeszłoroczną wrzawę, to – czy była ona rycerskim rewanżem potomków nobilitowanych – trudno by było teraz to udowodnić. Być może. Sprzeczać się o to nie będziemy.

Kto sądzi, że w Polsce Niepodległej kropidłem Żydów mniej się kropi, niż za Sasów, ten się grubo myli, albo niech czym prędzej zmieni zadanie. Jeśli przeżywamy recydywę saską w kulturze, w polityce i gospodarstwie, w demografii, to czemu u licha nie mielibyśmy chrzcić Żydów tak, jak ongiś się działo w egzotycznej epoce Sasów. Niby z jakiej racji – nie? Z tej, że mamy 3.5 miliona n”narodu wybranego”, około jednego miliona zaś „półwybranego” i antysemityzm? - Bzdury.

Co kościół obchodzi antysemityzm? A owszem słusznie – obchodzi.

Antysemityzm, byle nie stający w jaskrawej sprzeczności z zasadami etyki, ale utrzymany w tonie, jest jak to dobrze wykazało doświadczenie z epoki saskiej, bardzo pożyteczny. Niesłychanie pomnaża wśród narodu wybranego kandydatów na wiernych. Kościół zawsze korzysta z doświadczenia. Antysemityzm więc w Polsce, owszem, uzasadniony i nawet konieczny – zwiększa zastępy owieczek. Byle tylko był w tonie.

Będzie żydowinów mniej, ale tych duchowych za to więcej. No a przecież o nic innego nie chodzi. Że znowu w tym miejscu powołamy się na słowa Piusa XI.

Błogosławieństwo Ojca Św. dla uczonego krakowskiego. Nuncjusz papieski w Warszawie J.E. Arcybiskup Cortesi wystosował do dr R. Taubenschlaga prof. U.J. następujący list: („Kurier Warszawski” z dn. 12.X. 1938 r., nr 200):

„Warszawa, dnia 6 października 1938 r. Szanowny i łaskawy Panie Profesorze. Ojciec Święty otrzymał list, w którym Mu pan donosi w swoim nawróceniu na wiarę katolicką i pan wyraża uczucie synowskiego przywiązania do Niego, jako dla ojca wszystkich wiernych. O. Św. Udziela Panu z całego serca błogosławieństwa apostolskiego, ja zaś ze swej strony jestem wyrazicielem Jego ojcowskich życzeń, aby pan poznał piękno życia chrześcijańskiego w całej rozciągłości i doznał radości przeciągając swoim przykładem tych, których dotąd nie oświeciła łaska,, a którzy sercu pańskiemu są specjalnie drodzy. Przykład Pański ma tym większe znaczenie, że pochodzi od znakomitego uczonego i badacza prawa, który jako członek słynnych kongresów odbytych w Rzymie miał sposobność ocenić, jak bardzo dobroczynnym dla wszystkich narodów jest wpływ prawa chrześcijańskiego. Łączę Panie profesorze wyrazy mego głębokiego szacunku wraz z zapewnieniem swego wysokiego poważania.”

Wróćmy jednak do kropienia, do masowego kropienia. Produkcja drobna przeszła już dziś na plan dalszy. Więcej się co prawda robi w tej mierze, niż mówi, ale w każdym razie i do niewtajemniczonych profanów coś, niecoś dochodzi.

W ostatnich miesiącach ubiegłego roku daje się na przykład zauważyć w stolicy Polski niezwykle ożywione przechodzenie na katolicyzm żydów spośród zawodów wolnych. Jak mówią, występuje to w związku z krążącymi wieściami o ustawach antyżydowskich. „Kurier Poranny” niefrasobliwie donosząc o tym masowym ruchu, zauważył, iż obejmuje on szczególnie adwokatów i lekarzy.

„Goniec Warszawski” nie tak dawno znowu z dużą pewnością siebie stwierdził, iż liczba żydów, którzy od 1918 roku przeszli na wiarę katolicką wynosi około 700 tysięcy osób. O ile dane te są wiarygodne, trudno jest nam w tej chwili sprawdzić. W każdym razie liczba ta nie wydaje się zbyt mocno przesadzona, jeśli się zważy na fakt o którym w grudniu ubiegłego roku donosiła cała prasa stołeczna, co prawda wstydliwie w mało widocznych wzmiankach, że: „W żydowskiej gminie wyznaniowej we Lwowie zanotowano w ostatnich miesiącach znaczny wzrost liczby osób, które zgłosiły wystąpienie z powodu zmiany wyznania. Ilość wystąpień dosięga już 7000 osób. Nowe zgłoszenia trwają.” - Co? Ale kropią. Lwów jak się okazuje przywiązany jest do tradycji. Bił rekordy Frankistami w epoce saskiej, dziś w jej recydywie też wysuwa się na czoło.

Taż sama prasa stołeczna równocześnie donosiła, że: „na podstawie zezwolenia kurii biskupiej w Przemyślu urząd parafialny w Drohobyczu otwiera z dniem 15 stycznia 1939 roku kurs dla katechumenów w miejscowym gimnazjum. Kurs trwać będzie 3 miesiące i będzie miał na celu przygotowanie Żydów, pragnących przystąpić do chrztu świętego.”

No i po co i na co te kursy? Czy nie szkoda czasu? Przecież papież Pius XI dość chyba wyraźnie powiedział: „jesteśmy potomstwem duchowym Abrahama, jesteśmy duchowymi Semitami”. Po co więc kursy dla stuprocentowych Semitów? W epoce saskiej kursów nie było.

Brr... Grobowe mroki średniowiecza ogarniają Polskę całunem... recydywa saska i jej symbol kropidło.

 

J.G.

 

(1 Patrz art. Inż L. Zasady pt. „O Żydach” w nr 6-7 (8-9) z r. 1938.

 

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος