Ustosunkowanie się prasy polskiej do przejawów dynamiki sąsiednich narodów twórczych, do zagadnień, wymagających większego wysiłku, jest prawie zawsze krytyczne. Nie odpowiadają opinii publicznej: rozbudowa przemysłu w Rosji Sowieckiej, zużytkowanie wszystkich odpadków w Niemczech, oddanie masła na dozbrojenie armii itd., itd. To też krytyczne stanowisko jednego z naszych publicystów do książki Petrasa pt. „Post Christum” (Koniec chrześcijaństwa) było bodźcem dla mnie do zapoznania się z nią.

Książka ta ze względu na śmiałą postawę autora oraz ciekawe podejście do zagadnienia religii, jej oddziaływania na życie zbiorowe narodów i kształtowanie się ich historii, zasługuje na uwagę. Myśl Petrasa jest następująca: Prachrześcijańska ideologia wyrosła na filozofii greckiej Platona, Sokratesa i religii żydowskiej, prowadzi do zerwania z doczesnością. Innymi słowy: postawa chrześcijanina jest akulturalna i acywilizacyjna, atwórcza. W miarę przystosowania się chrześcijaństwa do świata, jako konsekwencji jego opanowywania ostrość postaw wrogości wobec doczesności łagodnieje. Tym niemniej jednak, cechy zasadnicze wrogości wobec świata pozostają nienaruszone chociaż mocno rozwodnione. Dopiero Luter, Kalwin i inni nawiązują ściślejszy kontakt duchowy z przyrodą i nakazują kochać ją swoim wyznawcom. Oni to rozpoczynają zupełnie podświadomie epokę chrześcijańską. Tworzenie się nowych ideologii narodowych, opartych na etyce chrześcijańskiej jest w nadchodzącej epoce nie do pomyślenia.

Oto słowa Petrasa:

„W micie o Herosie leży pierwszy zwrot od naturalizmu prawdziwego, ziemskiego, do duchowego i w nim poczyna człowiek pojmować, że poza strasznym z świecie, istnieje coś jeszcze bardziej strasznego: jest nim człowiek. Z tą chwilą datuje się olbrzymia katastrofa duchowa.”

...„Obrzydzanie sobie świata widzimy u indywidualistów, w postaci platonicznego Sokratesa. U niego zjawia się wątpliwość, ale tylko wątpliwość, że nie jest wcale pewnym, aby życie miało być lepsze od nie-życia... Chrześcijaństwo w to wcale nie wątpi: umierać to zysk”...

Postawą i celem prachrześcijanizmu było zerwanie ze wszystkim co ziemskie, gdyż to czym byli otoczeni, uważane było za zło i coś, co nie pochodzi od Boga:

„Kto do mnie przychodzi i nie czuje wzgardy do swego ojca, matki, żony, dzieci, rodzeństwa i swego własnego życia, ten nie może być moim uczniem. I odwrotnie: wystarczyło tylko zbrodniarzowi na krzyżu uznać wyższość tamtego świata, by stanąć ponad wszystkimi: ponad tymi, którzy żyją w ramach zwykłego trybu ludzkiego, dla domu, ogniska, kobiety, dziecka, państwa i ojczyzny, ponad tymi, którzy pracują, walczą i cierpią i dążą”...

...„choćby chrześcijaństwo nie sprzeciwiało się mnożeniu człowieka, ówczesny nauczyciel kościoła mówiłby tymi słowy: wstrzymujcie się od rodzenia, opanowujcie wasze popędy i lubieżność, a pomyślcie sobie, ile razy wasze popędy będą zaspokajane, że jego owoc, twór zwierzęcy, musi być obdarzony przez Opatrzność duszą nieśmiertelną, która narażona będzie na pokusy i niebezpieczeństwa, od których uchronić ją może chrześcijaństwo, ale która może być także zgubiona:...

Jak z powyższych cytat widzimy, chrześcijaństwo znalazło swój początek duchowy daleko przed urodzeniem Chrystusa. Zasadą jego było jak najrychlejsze zerwanie więzów z doczesnością.

W kilka wieków po urodzeniu Chrystusa, spotykamy się już z rewolucją chrześcijańską, która, natrafiając na większe trudności w naturze ludzkiej, poczęła zmieniać swą taktykę i dostosowywać religię do życia ziemskiego. Że dążyła do opanowania całego świata i podporządkowania sobie mas, ilustruje to nam następujący cytat:

„...Biskup Ignacius z Antiochii, który z całą siłą woli parł do męczeństwa, radując się, że znajdzie swój grób w żołądku lwa, podkreśla równocześnie tak samo mocno, konieczność bezwzględnego poddania się wiernych porządkowi Kościoła, wymagając ślepego posłuszeństwa dla siebie: „Kto odważy się czynić coś, bez wiedzy biskupa, służy diabłu”.

Czy jest łatwe do pojęcia to, że ktoś, kto śpieszy życia się pozbyć, ale równocześnie dba o trwałość bądź, co bądź ziemskiej organizacji, jaką jest Kościół?...

Powstała religia, dogmatyka, teologia. Szukano dróg powiązania nadświata z doczesnością. Zaczęto ogłaszać, że to, co jest na świecie, pochodzi od Boga:

„...Najprzód były bezkompromisowe, radykalne, rozpaczliwe wybuchy ze strony chrześcijan, które później Kościół tak długo naginał, łagodził i obcinał dopóki te „przerosty” jako herezje były zaniechane. Takimi sposobami Kościół niszczył cechy charakterystyczne wielkiego ruchu”...

Z czasem prachrześcijanizm zmienił się w wiarę powszechną „katolicyzm”, czynił to po to by znaleźć silne oparcie na tym, co jest ziemskie, aby następnie opanować człowieka i zabić w nim to co wiąże go ze światem i czyni go twórczym. Dzięki protestantyzmowi posunęły się Niemcy o wiele dalej poza chrześcijanizm, aniżeli narody katolickie. Protestantyzm kładzie nacisk na przywiązanie do tego co jest ziemskie:

„...tak, jak protestantyzm przedstawia sekularyzowaną formę katolicyzmu, tak katolicyzm przedstawia sekularyzowaną formę prachrześcijanizmu. Chrześcijańska duchowa katastrofa, która groziła rozsadzeniem materialnej powłoki ludzkości, została dzięki tym sekularyzacjom „odtruta”, skanalizowana.

...„Regularne kościelne rozgrzeszenie jest rzeczą niezbędną dla ludzi, którzy ani grzechu ani grzesznego świata nigdy się nie wyzbędą, ale z nim w uregulowany stosunek wejść pragną. Życiową podstawą Kościoła jest, by jego wierni i chrzczeni członkowie, ciągle grzeszyli, gdyż przez to zapewniona jest stała potrzeba istnienia instytucji Kościoła.”

„...Nie Kościół stworzył te potrzebę, lecz odwrotnie. Przez wzgląd na to pragnienie Kościół zaspokaja je i równocześnie opanowuje masy. Z tego względu stanowisko Kościoła do elementów nastawionych radykalnie chrześcijańsko było dwojakie: dopóki te elementy nie dostrzegały odchylenia Kościoła od chrześcijanizmu i w swoim odosobnieniu Kościołowi służyły, wykorzystywano ich czyny i pisma do wzmacniania substancji chrześcijańskiej, która wówczas była bardzo nadwątlona. Zrobiono z tych niebezpiecznych członków Kościoła, świętych. Skoro tylko jeden z nich prawdę przejrzał i groził wystąpieniem przeciwko Kościołowi, tego prędko ogłoszono za heretyka i stracono, niszcząc równocześnie pozostawioną literaturę, jako diabelską. Najlepszym elementem dla Kościoła był ten, który nie miał odwagi żyć po ludzku, ani po chrześcijańsku umierać. Kościół nie powstał z nielicznych chętnych do rządzenia, ale zrodził się z bezradności mas; nie był nigdy niczym innym i nie będzie, jak tylko wyrazem i konsekwencją tej bezradności.” (Podkreślenie nasze).

Jak z tego wynika Kościół oddala się coraz bardziej od zasadniczego chrześcijaństwa. Nie mniej jednak ugruntował się w swojej formie w całej Europie tak mocno, że pojęcie państwa bez religii stało się czymś absurdalnym. Powstał pewien typ człowieka, typ mieszczański, którego nie zmieniła nawet rewolucja francuska, ani wrogi Watykanowi Kościół anglikański, ani rewolucja faszystowska. Nowy obywatel jest znowu zmienionym typem chrześcijanina kościelnego. I znowu, tak jak prachrześcijanin nie miał odwagi zerwać raz na zawsze z Kościołem.

„Właśnie teraz kiedy człowiek zastanawiać się zaczyna, czy opierać się na idei nacjonalizmu, czy też na wszechmogącej sile Boga, nastał koniec chrześcijanizmu. Niemcy zdaje się najszybciej zbliżają się do chwili decydującego zerwania raz na zawsze z chrześcijanizmem”...

„To co na ziemi się dzieje, co my historią zwiemy, walka ducha ludzkiego o samookreślenie, o to, co się stać ma, co zakwitnie, walka narodów, państw, kultur, traktowane jest z punktu widzenia chrześcijańskiego, jako zjawisko ziemskie, zupełnie małostkowe, w gruncie rzeczy grzeszne, polegające na ignorowaniu tego co jest jedynie prawdziwe. „Słowo Chrystusa jest jedynym, co historię tworzy” (Gogarten).

Jak to stwierdza Otto Petras żyjemy już daleko poza epoką chrześcijańską. Kościół który za pomocą teologii i dogmatów sam zadał decydujący cios chrześcijanizmowi, sam ustąpić musi następującej epoce, epoce nacjonalizmu. Epoka ta nastała. Rządzić nią będzie nie Bóg wszechświatowy, ale Bóg tkwiący w dyszy narodu, jego rozum, technika. Praca i ambicja zbiorowa... Bóg wielkości.

 

T. Topór. (właściwie: Tadeusz Then)

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος