Kierunki rozwojowe po r. 1918. "Recydywa Saska".

Okres, w którym spełniony został polski ideał społeczno-polityczny – Epoka Saska, kończy się upadkiem państwa. Misterna konstrukcja budowli społecznej, dzieło dorobku historycznego z lat 1600 – 1800 – Katolicka harmonia socjalna wali się w gruzy. Następuje długi okres niewoli politycznej – wiek XIX. Znaczenie jego dla rozwoju życia polskiego omówił w numerze 2(4) „Zadrugi” Zygmunt Banasiak (art. „Wiek XIX w dziejach Polski”).

W okresie naszych dziejów od r.1800 do 1950 wiek XIX stanowi niejako wyrwę. W tym czasie bowiem, „ciąg harmoniczny” naszej historii poddany został potężnym zakłóceniom w swym naturalnym rozwoju. Podleganie obcym państwowościom rodziło nacisk od zewnątrz, który deformował obraz życia polskiego w sposób nieraz brutalny. Rozbite zostały przede wszystkim formy polityczne Narodu oraz zmieniony mechanizm życia gospodarczego. Państwa zaborcze posiadły decydujący wpływ na kształtowanie się urządzeń społecznych i instytucji politycznych. Naród pozbawiony zostaje decydującego głosu i to w stopniach różnych w zależności od wytycznych polityki trzech zaborców. To też w krótkim czasie życie zbiorowe narodu poczyna układać się w formach, które narzucone siłą z zewnątrz nie pasują do niego, są czymś obcym.

Tak więc zburzona zostaje „harmonia socjalna”, którą Polska przed rozbiorem osiągnęła.

Ideologia grupy przestała być czynnikiem decydującym o nadbudowie socjalnej Narodu. Zostaje ograniczona w swych oddziaływaniach na kształtowanie się form zbiorowego bytowania – cofa się w głąb duszy pozbawionego wolności Narodu.

Tymczasem na powierzchni życia polskiego dokonują się potężne przekształcenia. Względnie zacofany w rozwoju, a stanowiący pewną całość organizm gospodarczy zostaje rozczłonkowany na 3 części, z których każda włącza się z kolei w nowy a jakże bardziej wartki nurt życia obcego. Analogiczne przemiany dokonują się w dziedzinie ustroju politycznego. W zaborze austriackim w późniejszym okresie Polacy zapoznają się z ustrojem parlamentarnym, przechodzą elementarną szkołę polityczną. W zaborze niemieckim poznają na własnej skórze co znaczy praworządne państwo, rządzone przez absolutnego monarchę. Rosja daje aż nadto realistyczny i dotkliwy pokaz urządzeń państwowych moskiewskiej satrapii.

Pamiętajmy jednak, że te rewolucyjne wstrząsy działały w sposób mechaniczny, nosiły znamię obcości cywilizacyjnej. Niewola zburzyła tylko nadbudowę socjalną; mechanizm zaś, który tę nadbudowę wzniósł został nienaruszony, gdyż tkwił mocno w głębokich pokładach duchowych skatoliczałego Narodu. Ideał kulturalny nie uległ żadnym takim wstrząsom, by można było mówić o jakiejś rewolucji duchowej. Jeżeli zanotowane zostały przejawy pewnego niepokoju duchowego, przejawy nowych prądów umysłowych, to nie przekraczały one miary powierzchownych tylko nowości. Źródła ich bowiem nie należy szukać w jakichś spontanicznych odruchach, ani też dogłębnych niepokojach metafizycznych. Były to tylko refleksy mechanicznego naporu obcego życia, które dość szybko dokonało przekształceń w fasadzie polskości – w polityce i gospodarstwie.

Nie ma mowy o poddaniu rewizji ideałów narodowych. Ba! Naród, pchany jakimś ślepym, samozachowawczym odruchem przeciwko grozie swego zatracenia, ocalenie upatrywał w jak najściślejszym przywiązaniu do swego dotychczasowego trzonu duchowego, wspierającego się na „wiecznych prawdach” katolicyzmu.

Te okoliczności sprawiły, że okres niewoli stanowił zbyt krótki czas na to, by mogły dokonać się istotne przemiany w zasadach polskiej ideologii grupy. To też z tym samym, niezmienionym motorem duchowym wkracza Naród w nowy okres swoich dziejów.

W roku 1918 Polska odzyskuje niepodległy byt państwowy. Czytelnik, podążający za myślą dotychczasowych wywodów, spostrzega tutaj niewątpliwie właściwe znaczenie tego historycznego wydarzenia z punktu widzenia problemu socjologicznego, który jest tematem niniejszego artykułu.

Odzyskanie niepodległości państwowej oznaczało unicestwienie tych sił zewnętrznych, które dotychczas w okresie niewoli w sposób istotny wyciskały swe piętno na całokształcie życia narodowego. Oznaczało to, że osobowość duchowa Narodu na powrót odzyskuje utraconą przed 150 laty swobodę i możność stanowczego oddziaływania na jego rozwój cywilizacyjny. Ideologia grupy przywrócona zostaje do swej właściwej i naczelnej roli rzeźbiarza historii Narodu. Powracając do swych pełnych praw, staje wobec ogromu zadań, które musi odrobić.

Obce życie, buszujące po rozczłonkowanym na troje organizmie Polski zostawiło znaczne ślady. Rzeczywisty obraz Polski z 1918 bardzo odbiega od obrazu, jaki by stworzyła naturalna i nieprzerwana ewolucja wewnętrznych stosunków polskich, od Epoki Saskiej począwszy. Obraz Polski z r. 1918 nie jest wynikiem ciągu harmonicznego dziejów polskich od roku 1600 – nie jest produktem polskiej ideologii grupy. Mamy tu na myśli zarówno to wszystko, co leży w sferze materialnej, jak i duchowej, a w szczególności pojęciowej.

Obce wpływy znać nie tylko w gospodarstwie i ekonomii. Równie wielkie naleciałości uderzają w poglądach na pojęcie społeczeństwa, narodu, państwa. Doświadczenia niewoli musiały zresztą zaznaczyć się dobitnie i na stosunku jednostki do grupy. Nastąpiły znaczne przesunięcia ilościowe i jakościowe w potrzebach politycznych Polaka. W późnym okresie niewoli rodzi się myśl nacjonalistyczna, która jest już wyraźnym dowodem daleko posuniętych odchyleń od polskiego światopoglądu społecznego. W tym czasie rodzi się również „myśl państwowa”.

Wszystko to jednak, jak już wyżej nadmieniłem, nie ma charakteru jakichś dogłębnych przewartościowań natury światopoglądowej w skali powszechnej, ogólnonarodowej. Przeciwnie – tchnie obcością na tle postaw duchowych, ożywiających miliony Polaków.

To też od roku 1918 jesteśmy świadkami konsekwentnej likwidacji tej obcości. Ślady niewoli (dla większości Polaków - „miazmaty” niewoli) tym bardziej zacierają się, im dalej w przyszłość. Tak upadła poczęta i zrodzona w niewoli myśl nacjonalistyczna (zaprzaństwo ideowe Dmowskiego i jego partyjnych komilitonów – mowa o tym na innym miejscu). Przejawy życia politycznego po roku 1920 jeszcze szybciej rozwiały złudzenia, jakoby doświadczenia niewoli tchnęły wolę państwowa w postawę obywatela – Polaka. Jak szybko w niepodległej Polsce pojawił się upiór Epoki Saskiej! Jakże prędko wzeszedł posiew anarchii politycznej, do której oczywistość powszechnego zjawiska nie pozwalała przyczepić przymiotnika: „szlachecka”. Anarchia ta bowiem, okazała się nie tylko szlachecka, ale w ogóle – polska, ogólnonarodowa, co – mimochodem stwierdzam – stanowi potężny argument świadczący o jednolitości polskiego typu kulturalnego poprzez wszystkie klasy i warstwy Narodu.

Wyłażą, nie wiadomo skąd, wszystkie „choroby” społeczne, opiewane tak szczegółowo w literaturze historycznej, dotyczącej okresu „Złotej Wolności.

Ktoś zaintonował, że... „to, Panie miazmaty niewoli”, a zaraz zgodny chór, już nie głupców ale naukowców, publicystów i innych światłych umysłów zawyrokował ex cathedra w ten sam sposób. Odtąd gotowa formułka na wszystkie dolegliwości trapiące życie zbiorowe Narodu po r. 1918: „to niewola winna”. I już nikt wąchając za źródłem tych społecznych smrodków nie wytyka nosa poza niewolę, choć ta bezpośrednio po Epoce Saskiej nastąpiła, jako jej naturalny skutek.

Nikt nie spostrzegł, że to „wybuchem” niepodległości wyzwolona polska ideologia grupy w ten sposób daje znać o sobie w całej swej socjalnej okazałości niezmieniona od Epoki Saskiej. Niewolę przetrwała przyczajona w głębiach skatoliczałej duszy narodowej. Narzuconymi warunkami obcego życia, a i często po prostu knutem zaborcy pozostawiona została istotnej dla siebie woli czynnika, stwarzającego rzeczywistość Narodu. Niepodległość tę rolę dla niej przywróciła.

Historia lat od r.1918 staje się zrozumiała dopiero wówczas, gdy uwzględniając właściwe znaczenie wieku XIX uświadomimy sobie, że jest ona jedynie fragmentem, logicznym ogniwem w łańcuchu dziejów Polski od przełomu wieku XVI-go, tzn. od momentu, kiedy system duchowy katolicyzmu podniesiony został do godności narodowego ideału cywilizacyjnego.

 

***

 

Teraz możemy przystąpić do udowodnienia szczegółowej już tezy: „recydywa saska" obejmuje swym zasięgiem również dziedzinę społeczno-polityczną życia zbiorowego Narodu. Zagadnienie to rozpatrzmy najpierw od strony ideowej, tzn. tak jak ono się rysuje w dziedzinie myśli ideowo-politycznej, właściwej dla przygniatającej większości Polaków. Ponieważ zaś w pierwszej części tego artykułu wyłożyliśmy już zasadnicze elementy polskiego światopoglądu społecznego oraz tendencje z niego wyrastające – ograniczymy się teraz do przytoczenia autorytatywnych wypowiedzi lub powszechnie uznanych opinii, by dać dowód, że tendencje te przebyły już bardzo znaczny etap realizacji nie tylko w sferze pragnień i odczuć milionów Polaków, ale również w zakresie sformułowań i programów ideowych, haseł czy deklaracji zasadniczych ugrupowań Polski niepodległej.

Wiemy już, że personalizm z jego dalszymi pochodnymi stanowi stanowi najbardziej fundamentalny element polskiego światopoglądu społecznego. To też personalizm ten przebija, jako zasadniczy ton ideologiczny zarówno na prawicy jak i na lewicy. On też istotnie łączy ideowo lewicę z prawicą. Antyklerykalizm pierwszej – bigoteria drugiej nie stwarzają żadnej istotnej różnicy, która by zaznaczyła się w postawach duchowych ich adherentów. Dla jednych naczelny ideał katolicki „doskonalenia wewnętrznego jednostki”, dla drugich „osobowość jednostki”, „wolność” lub „humanitaryzm”. A wszyscy oni razem, w swoich najgłębszych postawach duchowych solidaryzują się z przywódcą Stronnictwa Pracy, który na kongresie tej organizacji w grudniu 1937 r. rzucił w przemówieniu z głębi serca płynące słowa:

„Nie chcemy totalizmu państwowego, nie chcemy kapitalizmu, nie chcemy bolszewizmu, ale chcemy personalizmu, chrześcijańskiego, który jest zrealizowaniem demokracji politycznej, gospodarczej i społecznej.”

Czy nie rozlega się po całej Polsce jak długa i szeroka, z prawa i lewa szczere hasło: „demokracji politycznej, gospodarczej i społecznej”. A zaglądnijmy tak pod kiecki tych wzniosłych słówek, jakby Szukalski powiedział, czy aby nie dojrzymy tam czegoś bardzo znajomego – swojskiego – tradycyjnego; czegoś, co w każdej chwili beknąć może na melodię „Za króla Sasa...”

Kto zakłada personalizm, jako fundament lub normę organizacji życia zbiorowego głosić musi i głosi konsekwentnie postulat wolności. Wolność! Najgłośniej woła o nią polska Lewica – lewy personalizm. I gdy znowu, zdejmiemy ze słowa tego strojną szatkę ukaże się nam potworna naga treść, którą najtrafniej Szukalski sformułował jako „wolność jedzenia, spania i pierdzenia”. Wyłażą tu znowu piszczele katolickiego ideału kontemplatywnego, tak, jak on się przełamuje w postawie duchowej typowego Polaka.

Jakiż zastraszający etap recydywy saskiej przebyła „polska myśl nacjonalistyczna”, która od „etyki idei”, „egoizmu narodowego” i „etyki narodowej” dawnego Dmowskiego z r. 1905 – przeszła do głoszenia idei „państwa katolickiego narodu polskiego”. Trzeba zważyć tu, że idee te głosi nie tylko Akcja Katolicka ze swoimi „mężami” i „matkami”. To samo wypisało na swoim sztandarze ideowym Stronnictwo Narodowe i jego przybudówki młodzieżowe.

Oto, co czytamy w wstępnym artykule „Myśli Narodowej” z dnia 6.III. br. (nr 10):

„Dla tych, którym dobro narodu polskiego na sercu leży, co kochają jego przeszłość, jego duchową istotę, co wierzą w jej treść bogatą i szlachetną, w jej wielkie na przyszłość możliwości twórcze, co nie boją się polskiej duszy, lecz pewnych obcych na nią wpływów, dla tych wszystkich narodowców polskich, których „obóz” obejmuje cały niemal naród, głos Kościoła, a w szczególności każde odezwanie się polskiego Episkopatu jest głosem własnego serca i objawieniem własnej duszy. Tym bowiem charakteryzuje się tradycja narodowa polska i uświadomienie narodowe polskie, że stanowi jedność z uczuciem i przekonaniem religijnym, chrześcijańsko-katolickim. „Mędrca szkiełko i oko” nie dopatrzy tych tajemnych powiązań, przeto teoretyczne dyskusje i rozważania niewiele tu wyjaśnić mogą; kto z serca jest i nie boi się być katolikiem, kto nie boi się być czynnym Polakiem, ten czuje je w sobie i wie, że Kościół w Polsce to nie „potencja obca”, lecz stróż duszy narodowej, współtwórca jej przeszłej wielkości i przyszłych przeznaczeń; tym samym wie, że świadomość narodowa polska nie zagraża w niczym katolicyzmowi w Polsce, bo z nim razem poczęła się i rosła, bez niego rozpadłaby się rozwiała na wichrze współczesnej burzy. Jako świadomi Polacy nie boimy się uchybić narodowi słuchając i rozważając wskazówki Kościoła, ani nie boimy się uchybić Kościołowi w wierze, pielęgnując odrębność narodowej kultury i biorąc czynny i jawny udział w życiu politycznym Narodu.”

To samo głosi Obóz Narodowo-Radykalny zarówno ten z „ABC” jak i ten z „Falangi”.

„ABC” we wstępnym artykule z dnia 10.I.38 r. zachwalając ustrój korporacyjny, głoszony zresztą oficjalnie przez Kościół – twierdzi, że da on nam:

„dzielnego przedsiębiorcę i pracownika zamiast bezdusznego automatu z ustroju niemieckiego, niewolnika z ustroju sowieckiego, czy kapitalistycznych hochsztaplerów i ich ofiar z ustroju liberalnego. Taki będzie zgodny ze wskazaniami chrześcijańskiej myśli społecznej i zgodny z żywotnym interesem narodu polskiego ustrój gospodarczy katolickiego państwa i narodu polskiego (podkreślenie nasze).

Postępująca „recydywa saska” już dawno pozbawiła socjalizm polski treści dla marksizmu istotnej. Ta typowo polska drobnomieszczańska ideologia w swej ewolucji wyprzedziła znacznie socjalizm psychologiczny de Mana, który dr Żukowski w ostatnim numerze jezuickiego miesięcznika „Wiara i Życie” widzi już klęczącego w kościele przed wielkim ołtarzem. Z jednego ducha wyszło – do jednego wraca... Hasło „sprawiedliwości społecznej” tak bardzo wiele i tyleż samo znaczy dla polskiego socjalisty, co „miłość” w światopoglądzie społecznym dla polskiego katolika. „Uspołecznienie” produkcji to samo co „upowszechnienie” własności.

„Ciąg harmoniczny” rozwoju życia polskiego obejmuje również swym zasięgiem polskie masy ludowe, które ze względu na swą liczebną siłę zadecydują na pewno o jego pełnym zwycięstwie. Znajdujemy nasze twierdzenia na łamach „Wiary i Życia” (nr 3): „Dusza chłopa polskiego jest zawsze przesiąknięta promieniami katolicyzmu (str 94). To ustawiczne podkreślanie przywiązania do zasad etyki chrześcijańskiej, do idei sprawiedliwości, demokracji i wolności, kryje w sobie tę samą głęboko odczuwaną i umiłowaną treść katolickiego światopoglądu społecznego, mimo postępującego antyklerykalizmu, który w masach ludowych pojawił się jako trzeciorzędny skutek narastających konfliktów socjalnych. Napięcie ideowe mas ludowych, spędzające ostatnio sen z powiek sfer oficjalnych – rządowych, wyrasta jako reakcja przeciwko polityce systemu rządzącego Państwa, które zmusza te masy do ponoszenia na wyraz ciężkich ofiar na korzyść „potrzeb państwowych”, przez te masy wcale nieodczuwanych. Rozładowanie zaś tego napięcia nastąpi natychmiast, gdy dopuszczone do sterowania polityką państwową masy ludowe ponoszenie tych ofiar przerzucą na inne człony gospodarstwa społecznego, czy też po prostu zrzucą ze swoich barków o ile przerzucić nie będzie gdzie.” Że to może przyspieszyć „recydywę saską” - to już sprawa inna!

Jasną jest rzeczą, że aktualne formy ustrojowe Państwa Polskiego, obecny system polityczny nie pasuje do tych postaw ideowych, ani potrzeb politycznych, które wyżej usiłowaliśmy w wielkim skrócie scharakteryzować, a które są właściwie, trzeba to sobie powiedzieć, dla przygniatającej większości Polaków. Ciąg harmoniczny w sferze duchowej, ideowej odbył znacznie większe etapy, bo z natury rzeczy nie znajdował tam takich oporów, jakie napotyka w oddziaływaniu na tok stawania się rzeczywistości politycznej Narodu. Tutaj odsyłamy czytelnika do artykułu Jana Stachniuka pt. „Geneza ideologii pańskiej”.

Proces „recydywy saskiej” w dziedzinie ustrojowej spóźniony został w znacznym stopniu „ciągiem reformistycznym”, który wyrósł z „odruchu spłoszonej błogości”, tak jak „ciąg harmoniczny” wyrasta z polskiej ideologii grupy. Tu też leży przyczyna głębokiego konfliktu jaki zaznacza się i wzrasta ciągle między systemem politycznym „ciągu reformistycznego” („system pomajowy”) a resztą społeczeństwa polskiego tkwiącego w „ciągu harmonicznym”. Ostatnio jesteśmy świadkami wzrastającego od dołu naporu ideowego i politycznego, kierującego się ostrzem przeciwko systemowi pomajowemu, który opóźniając skutecznie proces recydywy saskiej dokonał znacznych deformacji w obrazie życia polskiego, jakim powinien być zgodnie z tendencjami społecznymi , wyrastającymi z polskiej ideologii grupy. Istotna walka idzie nie przeciwko ludziom, ale przeciwko formom politycznym (Konstytucja nowa – ordynacja wyborcza – przewaga rządu na parlamentem, ograniczenie praw samorządu, polityka gospodarcza państwa itd.), które wbrew odczuciom ideowym mas powołane zostały do życia w przeświadczeniu o konieczności realizowania postulatów, wynikających z „ideologii państwowej”.  Masy ukształtowane duchowo przez polską ideologię grupy „konieczności państwowych” nie czują. A przynajmniej nie odczuwają ich w tak silnym natężeniu by mogło wpłynąć na zmianę leniwego nurtu społecznego, który nadaje właściwy obraz polskiemu życiu. Nie poruszy tego nurtu idea konsolidacji pod hasłem potęgi czy obronności Państwa. Właściwa bowiem konsolidacja – spontaniczna – odbywa się na zupełnie odmiennej płaszczyźnie. Konsolidują się siły społeczne, wyrastające z powszechnych pragnień ideowych, by wypowiedzieć otwartą walkę o panowanie „demokracji” - „praworządności” czy też „Państwa Katolickiego Narodu Polskiego”. Wszystko wskazuje na to, że te hasła odnowią w niedalekiej przyszłości przejściowe zwycięstwo. Że wróci Epoka Saska, ubrana oczywiście w szatki nowoczesności. Decydującą w tym rolę odegra znowu katolicyzm, który się teraz „dynamizuje”. „Znowu”, bo wiemy już, że ten sam katolicyzm jako siła duchowa, zadecydował o zaistnieniu w dziejach Polski okresu, „Epoką Saską” zwanego.

 

Piotr Zimnicki. (właściwie: Stanisław Grzanka)

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος