Pod takim tytułem ukazała się przed kilkoma miesiącami książka1), trzeba to zaraz na wstępie zaznaczyć, zbagatelizowana przez polską publicystykę. Jedynie prasa prawicowa poświęciła jej kilka recenzji, jednak w tak tendencyjnym naświetleniu, że uwadze mniej wnikliwego czytelnika ujść musiało właściwe znaczenie tej rewelacyjnej enuncjacji.

Stanowi ona bowiem bodaj pierwszy dokument zbieżności interesów i tendencji w łonie oficjalnego katolicyzmu i masonerii, a także daje szczególny wyraz znacznego pokrewieństwa ideologicznego tych dwóch międzynarodowych potęg duchowych.

Autorem „Listu otwartego do Papieża” jest p. Albert Lantoine, wybitny historyk i ideolog masoński obrządku szkockiego, który, usiłując stać na straży czystości ideowej wolnomularstwa opowiada się niejednokrotnie przeciwko „polityce” „Wielkiego Wschodu”. Tenże obrządek szkocki poza Francją, która jest domeną „Wielkiego Wschodu”, posiada decydujące wpływy na wolnomularstwo całego świata.

Lantoine w bardzo podniosłej, pełnej poetyckiego formie zwraca się bezpośrednio do Papieża, jako głowy kościoła katolickiego z propozycją zawarcia pewnego rozejmu czy też pokoju, który by położył kres dotychczasowej walce między tymi dwoma światowymi potęgami.

Oddajmy głos samemu autorowi.

„Nie proponuję Twojemu Kościołowi jakiegoś aliansu, czy przymierza. Właściwe nam pozycje są zbyt rozbieżne, nasze aspiracje zbyt oddalone, aby kiedyś mogło między nami nastąpić zbliżenie. Powtarzam: nasze wysiłki winny zmierzać do jednego celu. Niech ustanie stan wojny, z którego jedna jak i druga strona bardzo iluzoryczne tylko odniosła korzyści...

Myśl Renena przede wszystkim była tu mi natchnieniem. Oto ona: „Jest to wielka szkoda, że człowiek Wiedzy (mason – przyp. Red.) i Kapłan, którzy mają wspólne umiłowania dla życia i w ogóle wzniosłe zainteresowania socjalne i moralne, są rozdzieleni dystansem nie do przebycia, ich credo”. - Tak to wielka szkoda, lecz niestety jest to fakt i nic poradzić nie można. Dystans ten jest i będzie nie do przebycia. Zagadnienie sprowadza się do tego, aby rozważyć, czy wobec wspólnego niebezpieczeństwa, jakie nam grozi nie byłoby wskazanym pohamować się we wzajemnym manifestowaniu naszej niezgody”.

Apel więc z jakim Lantoine zwraca się do Papieża opiera się na dwóch, naszym zdaniem, nie na pozbawionych słuszności przesłankach. Wolnomularstwo i katolicyzm, szczególnie na tle powstających czystych nacjonalizmów reprezentują ideologie bardzo do siebie zbliżone. Upatrując jedyne posłannictwo człowieka, w górnych rejonach ducha, obydwa wysuwają hasła humanizmu czy humanitaryzmu, oraz wolności jednostki jako naczelne regulatory porządku społecznego.

„Ten obraz Ducha kościół umieszcza w sferze nadprzyrodzonej, gdzie dusze będą ważone na wagach Twojego Boga; my umieszczamy go w umyśle człowieka, który musi liczyć jedynie na nakazy swego sumienia. W ten sposób Rozum i Wiara mówią rożnymi językami, lecz tym samym niem mniej podlegają temu samemu natchnieniu. Rozum i Wiara przeniknięte są tym samym światłem duchowym.

...Jest ważny rejon, gdzie Wiedza i Wiara mogą się w prawdzie nie jednoczyć, ale tolerować. Tym, którzy szukają jednej, jak i tym, którzy posiadają drugą, Wiedza i Wiara dają to samo pragnienie i tę samą tęsknotę. Jest tyleż samo blasku i tyleż wielkości w słowie filozofów, co i w słowie Odkupiciela.

...Religia, pragnąc oczyszczać dusze Masoneria pragnąc uprawiać umysły. Przeciwstawiają się jednakowo, każda w sferze sobie właściwej – w rozprężeniu się zmysłów i żądz. A oto dożyliśmy chwili, kiedy instynkt pragnie utwierdzić swoje panowanie i kiedy pragnienia radości jedynie materialnych usiłują zniszczyć pragnienia estetyczne.

...Najbardziej tragicznym w tej naszej niezgodzie jest to, że cele nasze są identyczne. Czegóż Wy szukacie? Zbratania się ludzi. My także! Jedyna różnica to ta, że Wy zwracacie się do duszy tzn do uczucia, Masoneria zaś do umysłów”.

Druga przesłanką „listu”, która szczególnie silnie przemawiać musi do wyobraźni nie tylko zatrwożonego wielce pana masona, ale i oficjalnych czynników kościoła, jest wielkie niebezpieczeństwo, jakie rodzi się ze strony spontanicznych ruchów narodowych, które ze swej natury światopoglądowej odczuwają zdecydowaną wrogość, zarówno wobec masonerii, jak i ideologii reprezentowanej przez katolicyzm, a co za tym idzie wypowiadają im walkę na śmierć i życie.

Oto jak mason charakteryzuje Papieżowi nowoczesne ruchy narodowe:

Wszystkie wydarzenia natury socjalnej, które od zarania cywilizacji wstrząsnęły światem, miały za cel, mniej lub więcej określony, umożliwić ludziom lepiej żyć. Ci, którzy świeżo przychodzą do głosu i którzy przyjdą jutro, zorganizowani w partie najskrajniejszej prawicy czy najskrajniejszej lewicy, nie manifestują innej troski jak tylko dać tłumowi możność dobrego życia w najbardziej materialistycznym znaczeniu tego wyrażenia... Bolszewizm, jak i Faszyzm, jak i Hitleryzm myślą tylko o jednym: rzucić zdobycze w paszcze niewolników i odebrać im źródło cichych wzruszeń-upojeń. Jeżeli jutro Francja zostanie wstrząśnięta podobną burzą, chmury, nawet uspokojone nie będą miały już tęczy.

...Oto nadeszły czasy pełne okropności przepowiadane w Piśmie. Barbarzyńcy rozprzestrzeniają się po całej ziemi, jak Czwarty Jeździec Apokalipsy. Wobec tego powstania instynktu, odnoszącego zwycięstwa nad naszym (tj. kościoła i masonerii – przyp. red.) podwójnym apostolantem, wobec takiego potopu apetytów czysto materialnej natury, który krzyżuje nasze marzenia, czyż mamy, my i wy pozostawać przeciwnikami.

...Hitleryzm napełnia Cię przerażeniem. Jako człowiek oburzyłeś się na postępowanie Rządu nie cofającego się przez żadną zbrodnią, byleby utrwalić swoje panowanie; jako Papież obawiasz się tej religii laickiej, która tak samo oparta na dogmatach jak Twoja, stanowi dla niej straszną konkurencję. Dlatego zdobyłeś sobie głosy zarówno oświeconych republikanów jak i wolnomyślicieli, gdy wystąpiłeś ze szlachetną odwagą przeciwko „Państwom Totalnym”. Wystąpiłeś wtedy nie tylko jako obrońca Wiary ale i Myśli.

...I dzisiaj, gdy religia i filozofia jednakowo są w pogardzie, zjawia się materializm, maskujący swą nędzę przy pomocy zmysłowych miraży. Fetysze zjawili się, ażeby ukryć żądzę szczęścia fałszywym pojęciem. Triumf szalbierzy, którzy zło zwalczają czarodziejstwem słowa.

...Wzgardziciele faszyzmu Hitlera i Mussoliniego przyklaskują faszyzmowi Stalina. Rytuał nabożeństw, który ich podobny jest do liturgii religijnej, która w Rzymie uświęcała charakter boski Imperatora”.

Tak w oczach wybitnego przedstawiciela masonerii wygląda potężny rytm nowej epoki dzisiejszej. Tak w jego wynaturzonym mózgu przełamuje się obraz społeczeństw, które ożywione niezgłębioną treścią duchową, jaką daje czysty nacjonalizm wkraczają na szlaki Wielkością opromienione. Czyż może to nas dziwić? Co więcej! Uświadomionego nacjonalisty nie może również dziwić fakt, że takie obrazy mason roztacza właśnie przed głową kościoła katolickiego. Przecież wiele już razy najpoważniejsze autorytety kościoła w podobny sposób charakteryzowały nowoczesne ruchy narodowe, upatrując w ich naturze ideowej jedynie pychę i samouwielbienie narodu oraz grozę niszczącego jednostkę totalizmu.

„Kto rasę, albo naród, albo państwo, albo pewien ustrój państwa lub przedstawicieli państwa, albo jakąkolwiek inną wartość społeczności ludzkiej – zajmującą bez wątpienia istotną i godne miejsce w naturalnym porządku – z tej hierarchii wartości wyłącza, do najwyższej normy wszystkich, także religijnych wartości podnosi i bałwochwalstwo ubóstwia, ten odwraca i fałszuje naturalny porządek; stworzony i nakazany przez Boga.

Jeśli nadęci pychą nowinkarze płytkim swoim gadaniem przedstawiają pokorę chrześcijańską, jako poniżenie własnej godności i postawę niebohaterską, szydzą sami z siebie”.

Tymi łagodnymi słowy encyklika papieska z marca 1937 r. bije w istotne założenie nacjonalizmu. A szereg innych wypowiedzi pomniejszych katolików, już bez tej gładkiej, dyplomatycznej formy, ileż znalazło słów potępienia dla totalnych nacjonalizmów.

 

* * *

 

Ten antagonizm ideowy, jaki z natury rzeczy zaczyna się między katolicyzmem oraz wolnomularstwem z jednej strony, a ruchami nacjonalistycznymi z drugiej, znalazł już znamienny wyraz w różnych wydarzeniach politycznych.

Oto Lntoine wygadał się, czym wprowadził niewątpliwie naszych katolików w wielkie zakłopotanie, że już w r. 1928 odbyła się w Aix-La-Chapelle konferencja, w której uczestniczyli wybitni masoni w osobach sekretarza generalnego Wielkiej loży w Nowym Jorku Ossian Langa, filozofa wiedeńskiego Kurta Reichl'a oraz równie wybitnej rangi... Jezuita Ojciec Gruber, który ponoć odznaczył się kiedyś jako najzaciętszy wróg masonerii. Otóż na tej konferencji, choć nie porozumiano się co do zasad, gdyż byłoby to zbyt trudne, jak mówi Lantoine, to jednak osiągnięto nader poważny rezultat:

„Obydwie strony oświadczyły gotowość znacznego ograniczenia wzajemnej polemiki i powstrzymania się na przyszłość w szczególności od wszelkich zarzutów opartych na nienawiści i przekręcaniu faktów”.

A oto, co w poprzednim roku Ojciec Gruber napisał w liście, skierowanym do wspomnianego dostojnika masońskiego Kurta Reichl'a:

„Ja podzielam cały pański punkt widzenia i zgadzam się, że wymiana myśli między katolikami, a masonami leży w wyższym interesie nie tylko człowieka, jako takiego, lecz również w interesie wszystkich narodów i wszystkich ludów, a także ludzkości całej i winna być prowadzona w atmosferze miłości prawdziwie chrześcijańskiej, prawdziwie ludzkiej...”

I tu następują niezmiernie charakterystyczne słowa Jezuity:

„Tak samo z punktu widzenia ściśle katolickiego sądzę, że najważniejszym zadaniem, - skoro tylko nastaną warunki, w których się jeszcze znajdziemy – jest zwalczać ze zręczną dyskrecją, lecz tym bardziej skuteczną te wszystkie zgubne i fałszywe opinie, które się stwarza o Wolnomularstwie, a które to opinie przeważają jeszcze w wielu środowiskach”.

Słusznie niewątpliwie twierdzi Lantoine, gdy mówi, że Ojciec Gruber nie występował tutaj z własnej inicjatywy:

„Jezuita nie pozwala sonie i nigdy sobie pozwolić nie może na podobną inicjatywę. Miał on poza sobą kierowników swego Obrządku, oraz jak śmiem mieć nadzieję, Autorytet jeszcze bardziej znamienity, najwyższy (!) W istocie, dalekie od dezawuowania takiej polityki „Civista Catolica” wychodząca w Rzymie oraz „Les Etudes” w Paryżu (czasopisma katolickie – przy. red.) poparły to stanowisko, zresztą z całą subtelnością ujęcia, jakiego wymaga charakter tego „wyznania”.

A dalsze wydarzenia polityczne, których ostatnio byliśmy świadkami, czyż świadczą, że na arenie polityki światowej kościół i masoneria stają przeciwko sobie, jako siły wrogie i zwalczające się?
Przecież nie tak dawno, jakżeż gorące przyjęcie spotkało we Francji największego po Papieżu dostojnika kościoła katolickiego kardynała Pacellego! Zaiste, trzeba było dopiero rządu w stu procentach masońskiego, aby od niepamiętnych lat legat papieski był przyjęty we Francji z należytymi mu honorami i przepychem, godnym lepszej sprawy. O, to nie ironia! A może to jakieś nowe sztuczki masońskie!??
A ostatnia mowa Roosevelta, która tyle wrzawy narobiła w świecie i przez „demokratów” całego świata uznana została jako zapowiedź klęski bloku państw totalnych. Czyż to nie jest nowe posunięcie, reżyserowane przez masonerię, a ściślej przez Obrządek szkocki, do którego należy Lantoine i który ma przemożne wpływy w krajach anglosaskich. A wiemy z prasy, że Roosevelt bezpośrednio po wygłoszeniu tego napastliwego na ustroje nacjonalistyczne przemówienia, złożył swoje uszanowanie nie komu innemu tylko właśnie oficjalnemu Przedstawicielowi kościoła katolickiego, kardynałowi Mundeleinowi.

 

* * * 

 

Rysujące się coraz wyraźniej wspólne drogi polityki Kościoła Katolickiego i wolnomularstwa polskiemu czytelnikowi wydają się czymś kompletnie rewelacyjnym, jeżeli w ogóle czymś realnym. Nic dziwnego. Już poza tym, że nurty życia politycznego Zachodniej Europy znajdują swój refleks w Polsce z reguły ze znacznym opóźnieniem, sama odmienność układów ideowych, kierujących życiem polskim, odkłada na dalszą metę możliwość i konieczność współdziałania politycznego kościoła i masonerii. W Polsce katolicyzm swego duchowego panowania z nikim właściwie nie dzieli i w najbliższym czasie dzielić nie będzie potrzebował. I dlatego oceniane z tego punktu widzenia wystąpienie Lantoine'a wydawać się może jako jeden jeszcze zamaskowany trick polityczny światowej masonerii.

Nas w ocenie „Listu otwartego do Papieża” i tych opisanych tu wydarzeń uderza swoją oczywistością co innego.

W Polsce, mimo szumnych pozorów, nacjonalizm wyraża się na razie w pewnych nieuświadamianych odruchach, które dopiero zapowiadają jego nadejście. „Zadruga” wychodzi naprzeciw, by mu torować drogę, dotychczas przeraźliwie zachwaszczoną. Nacjonalizm polski na drodze ku swej świetlanej przyszłości spotka wiele wrogich sił duchowych. Walka z Komunizmem i Masonerią jest oczywista. Wszystko wskazuje na to, że antagonizm jaki dzieli ideologie nacjonalizmu i katolicyzmu, tej trzeciej międzynarodowej siły duchowej, znaleźć musi w Polsce szczególnie silne natężenie.

 

Piniński (właściwie: Stanisław Grzanka)

 

1) Albert Lantoine. "Lettre au Souverain Pontif", Paris, Edition du Symbolisme, 1937, str 214.

1937 - 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich
Redakcja projektu www.pnpzadruga.pl - Odolan z Gostynia
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος